W Nowogardzie ziścił się scenariusz, który w świecie biznesu brzmi jak żart, ale w lokalnym samorządzie staje się smutną rzeczywistością. Gmina, po zainwestowaniu blisko 6 milionów złotych w budowę nowoczesnego żłobka przy ul. Jana Pawła II 3, postanowiła, że nie jest w stanie – lub po prostu nie chce – samodzielnie nim zarządzać. Zamiast powołać miejską placówkę i dbać o dobro mieszkańców jako gospodarz, Burmistrz Michał Wiatr ogłosił konkurs na wybór prywatnego operatora, który wejdzie „na gotowe”.
Zarządzenie nr 87/2026, które ukazało się dziś w BIP to lektura dla ludzi o mocnych nerwach. Wynika z niego, że gmina wybudowała nowoczesną infrastrukturę o powierzchni 615 m2 tylko po to, by oddać ją w bezpłatne użyczenie osobie fizycznej lub prawnej. Prywatny przedsiębiorca nie musi martwić się o kredyt na budowę, o projekt, o pozwolenia na budowę. Nawet nie musi martwić się o czynsz za dzierżawę, bo on po prostu wchodzi do gotowego budynku, który dostał od mieszkańców w prezencie, bo nie zapłaci gminie ani złotówki czynszu za korzystanie z tej infrastruktury. To jednak dopiero początek prezentów.
Prywatny operator otrzyma od Gminy Nowogard dotację w wysokości od 300zł do nawet 500 zł miesięcznie za każde dziecko. Co więcej, gmina tak bardzo obawia się o płynność finansową prywatnego biznesu, że zagwarantowała wypłatę miesięcznie za samą „gotowość” żłobka, gdyby w okresach przejściowych brakowało dzieci. W praktyce oznacza to, że podatnicy ubezpieczają zysk prywatnej firmy, zdejmując z niej jakiekolwiek ryzyko rynkowe.
Choć gmina chwali się inwestycją, rodzice dzieci wcale nie odczują „publicznego” charakteru placówki w swoich portfelach. Zgodnie z zarządzeniem, operator będzie mógł pobierać opłatę stałą w wysokości 1 500 zł miesięcznie za pobyt dziecka. Do tego dochodzą koszty wyżywienia (do 14,00 zł dziennie) oraz słone opłaty za nadgodziny. Żłobek ma funkcjonować w godzinach 6:30–16:30, a każda chwila powyżej standardowych 10 godzin opieki będzie kosztować rodzica dodatkowo do 40,00 zł za każdą rozpoczętą godzinę.
Najbardziej zastanawiające jest jednak tempo i cel całej operacji. Oferty można składać do 26 maja 2026 r., a już od lipca ma ruszyć nabór dzieci. Tak krótki termin oraz fakt, że żłobek ma przyjmować dzieci w wieku od 20. tygodnia życia do 4. roku życia, sugeruje jedno: gmina szuka kogoś, kto po prostu przeniesie swój istniejący biznes do darmowego, wybudowanego za publiczne pieniądze lokalu.
Pytanie o wydolność samorządu nasuwa się samo. Skoro gmina potrafiła udźwignąć budowę za ponad 6 milionów, dlaczego teraz kapituluje na polu zarządzania? Czy w Nowogardzie brakuje kompetentnych osób, by stworzyć własną, gminną kadrę? W konkursie szczegółowo wyliczono, że potrzeba m.in. 11 etatów opiekunów i dyrektora – skoro gmina wie, jak to policzyć, dlaczego nie chce tego zrobić sama?
Zamiast dbać o majątek wspólny i mieć pełną kontrolę nad jakością opieki, gmina wchodzi w rolę petenta, który buduje infrastrukturę dla prywatnych przedsiębiorców i jeszcze do tego dopłaca. To nie jest gospodarność – to abdykacja z funkcji publicznych.
Mieszkańcom Nowogardu gratulujemy hojności. Właśnie zafundowaliście komuś świetnie prosperujący biznes, w którym jedynym ryzykiem jest to, że budynek jest zbyt nowoczesny. Szkoda tylko, że gmina, zamiast być dumnym właścicielem i operatorem, woli stać z boku i pełnić rolę bankomatu.
Zastanawiacie się co będzie następne?















