Burmistrz Nowogardu w mediach społecznościowych roztacza wizję gminy jako placu budowy i krainy płynącej dotacjami. Jednak gdy zajrzymy w projekty uchwał, które mają zostać podjęte na najbliższej sesji w środę 29 kwietnia 2026 roku, obraz staje się ponury: brakuje pieniędzy na wkłady własne do „priorytetowych” zadań, deficyt chce się łatać m.in. obligacjami, a na horyzoncie pojawia się pomysł pożyczki? I nie, pożyczka nie będzie przeznaczona na oczyszczalnie, która jest priorytetem. O oczyszczalni na najbliższej sesji w porządku obrad nie ma ani słowa, więc i projektu uchwały zabezpieczającej środki na wkład własny do tej inwestycji nie znajdziemy.
Burmistrz Wiatr ma natomiast chyba inne plany.
Jeden z najnowszych projektów uchwał nie pozostawia złudzeń. Burmistrz planuje zaciągnąć w Banku Gospodarstwa Krajowego pożyczkę w wysokości 2 813 000 zł. Oficjalny cel? Jak informuje włodarz- budowa molo na plaży, slipu dla łódek oraz pomostu przy Klubie Knaga. Inwestycje pewnie istotne i ciekawe, ale czy naprawdę musimy zaciągać na nie długi, szczególnie teraz, gdy nad gminą wisi widmo gigantycznych wydatków na inwestycję krytyczną jaką jest modernizacja oczyszczalni ścieków?
Co ciekawe, wspomnianą pożyczkę gmina chce spłacać dopiero od 2030 roku, a okres spłaty wynieść ma do 15 lat. Identyczna sytuacja miała już miejsce przy planach wypuszczenia obligacji. Tam również burmistrz Wiatr planował odroczyć ich wykup do przyszłej kadencji.
Nowogard, który do tej pory był „wolny” od wielkich zobowiązań, stoi dziś przed widmem gigantycznego długu. Tymczasem burmistrz, zamiast gasić pożar, woli proponować zaciągnięcie nowej pożyczki na prawie 3 mln zł i dodatkowo „upycha” w wieloletniej prognozie finansowania zadłużenie w postaci m.in. obligacji na niemal 20 mln zł.
Szczególnie niepokoi fakt, że nie dotrwaliśmy nawet do połowy obecnej kadencji, a gmina już teraz zostaje zapędzona w kozi róg potencjalnego zadłużenia. To może być finansowa pułapka, bo zaciągane dziś kredyty będziemy spłacać latami wraz z ogromnymi odsetkami, co w kolejnej kadencji skutecznie zwiąże ręce samorządowi, uniemożliwiając rozwój czy nowe inwestycje.
Zamiast budować fundamenty pod przyszłe dochody gminy, choćby poprzez aktywne zabieganie o nowych inwestorów w strefie ekonomicznej czy tworzenie warunków dla biznesu, obecna władza wybiera strategię „pożycz i zapomnij” do 2030r.
W całym tym ferworze i euforii roztaczania wizji za pożyczone pieniądze, całkowicie zapomina się o dramatycznej sytuacji nowogardzkiego szpitala. A rzeczywistość jest niestety porażająca: jak już niejednokrotnie było wspominane, placówka zakończyła ubiegły rok z gigantyczną, rekordową stratą ponad 22 milionów złotych. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, mimo ogromnego zastrzyku gotówki z budżetu gminy w ostatnim czasie, szpital „na już” potrzebuje kolejnych kilku milionów na „już”, których ma brakować na bieżące wydatki. Sytuacja nie jest ciekawa, szczególnie, że w tym finansowym chaosie wciąż nierozliczone pozostają zaległości względem personelu za zeszły rok.
To, co obserwujemy, to już nie jest ani polityka, ani tym bardziej odpowiedzialne zarządzanie dobrem wspólnym. To niebezpieczna próba życia ponad stan na koszt przyszłych pokoleń.
Na najbliższej sesji przekonamy się, co dla których radnych jest ważniejsze: uśmiech burmistrza na kolejnym zdjęciu z „wizerunkowej” inwestycji, czy godność pracowników szpitala i bezpieczeństwo finansowe całej gminy. Na jutrzejszej sesji będziemy mieli okazję obserwować, kto w tej radzie kieruje się interesem mieszkańców, a kto jedynie krótkowzrocznym interesem politycznym.
Sesja już w środę 29.04.2026r o godzinie 15.00.















