W naszych poprzednich artykułach szczegółowo informowaliśmy o kontrowersjach wokół terenu przy murach i planowanej wymianie gruntów. Dzisiaj poznaliśmy „oficjalną” wersję wydarzeń prosto z ust Burmistrza Nowogardu Michała Wiatra.
W udostępnionym dzisiaj wywiadzie dla Telewizji Zachodniopomorskiej burmistrz poinformował, że budowa parkingu nad jeziorem stoi pod znakiem zapytania. Co więcej – bez mrugnięcia okiem próbuje zrzucić winę za ten stan rzeczy na radnych i mieszkańców, którzy odważyli się patrzeć mu na ręce. Nie wiemy, czy mamy to traktować jako wyjątkowo słaby żart na Prima Aprilis, czy jako kolejną próbę „zaczarowania rzeczywistości”.
Rozliczmy te „rewelację” z wywiadu zdanie po zdaniu:
O własności działki
Burmistrz mówi: „mieliśmy na to taki pomysł, żeby pozyskać działkę, która jest prywatną, przy murach. Jest to działka osoby prywatnej”, ale…
Dokumenty mówią coś innego i nie kłamią! Księga Wieczysta działki nr 144/2 jasno wskazuje:
WŁAŚCICIELEM JEST GMINA NOWOGARD.
Sugerowanie w materiale, że działka jest prywatna, to ewidentne kłamstwo. Gmina posiada prawo własności, a osoba prywatna ma jedynie użytkowanie wieczyste.
To nie żart, to manipulacja majątkiem wspólnym w celu uzasadnienia oddania 2 hektarów gminnej ziemi!
O „jawności” i „transparentności”
Burmistrz mówi: „Oczywiście było to wszystko zrobione jawnie, transparentnie”, ale…
Gdyby nie czujność radnego Jacka Jankowskiego i mieszkańców, którzy podnieśli „wrzawę”, nikt może by się nie wiedział o planie oddania ogromnego terenu za parking na kilkanaście aut.
„Transparentność” w wydaniu Burmistrza to próba ukrycia faktów o statusie prawnym działek, dopóki sprawa nie wyszła na jaw.
Szantaż emocjonalny i „branie odpowiedzialności”
Burmistrz mówi: „niech za to, że nad jeziorem, przy Domu Kultury nie ma takiej ilości parkingów, biorą odpowiedzialność ci, którzy na to się nie zgadzali”.
Wypowiedź ta, to próba zrobienia z mieszkańców i radnych „tych złych i niedobrych”.
Nikt nie blokuje powstania nowych parkingów! Blokujemy jedynie skandaliczny interes, w którym Gmina ma oddać majątek za zrzeczenie się użytkowania na terenie, który… I TAK NALEŻY DO GMINY!
To Burmistrz ponosi odpowiedzialność za to, że zamiast zarządzać mądrze, próbuje handlować gminną ziemią na niejasnych zasadach, a teraz straszy.
Zastraszanie mieszkańców: „Może się nie zgodzić”
Burmistrz w wywiadzie rzuca niepokojące słowa: „Mam nadzieję, że właściciel się wtedy zgodzi. Gorzej, jeśli się nie zgodzi…” – czytaj, jeśli właściciel nie będzie chciał oddać gminie terenu.
Jest to czysta manipulacja i perfidna próba przygotowania sobie „wymówki” na przyszłość. Burmistrz sugeruje, że przez dociekliwość radnych i mieszkańców miasto może stracić szansę na parking, bo „prywatny właściciel” (w rzeczywistości użytkownik wieczysty) nagle zmieni zdanie.
Sugerowanie, że budowa publicznego parkingu zależy od „dobrej woli” użytkownika wieczystego, to próba zamknięcia nam ust. Przekaz burmistrza jest prosty: „Siedźcie cicho i nie pytajcie o 2 hektary ziemi, bo jak będziecie drążyć, to właścicielka się rozmyśli i zostaniecie bez miejsc postojowych!”.
Dlaczego to brzmi niewiarygodnie? Skoro Gmina jest właścicielem tego terenu (co potwierdza Księga Wieczysta), to ma szereg narzędzi prawnych, by pozyskać prawo do gruntu pod cel publiczny. Robienie „focha” z użytkownika wieczystego bariery nie do przejścia to zwykłe mydlenie oczu.
Czy mamy wierzyć, że jedynym sposobem na parking było oddanie 2 hektarów ziemi osobie prywatnej, a każda inna droga (np. rzetelny wykup) spowoduje, że „ktoś się obrazi”? To nie jest zarządzanie miastem, to robienie z ważnej inwestycji zakładnika niejasnych układów.
Nie sposób nie zadać pytania: Czy parking pod Domem Kultury naprawdę musi kosztować nas 2 hektary ziemi z ogromnym potencjałem, oddanej w prywatne ręce? Czy dbanie o to, by majątek gminy nie został roztrwoniony, to „blokowanie inwestycji”, czy może jedyny przejaw uczciwości wobec podatników?
Teraz pozostaje pytanie, co z działkowiczami?
W tym całym „teatrze” Burmistrz, ale również i my we wcześniejszych treściach zapomnieliśmy (za co przepraszamy) o zwykłych ludziach. Działkowicze z terenu, który miał trafić w prywatne ręce, dostali wypowiedzenia. Ludzie w terminie opuścili swoje grunty. Wszyscy, poza jedną osobą, która wciąż tam przebywa. Dlatego pytamy, czy w Nowogardzie prawo i terminy obowiązują wszystkich, czy tylko wybranych? Dlaczego wobec jednych Burmistrz jest bezwzględny, a innym pozwala ignorować wypowiedzenia? No i kiedy ostatni były dzierżawca opuści ten teren?
A tak na koniec- Chcecie wiedzieć ile kosztuje takie „czarowanie”?
Nie można nie odnieść wrażenia, że ten wywiad, którym dzisiaj tak bardzo chwali się burmistrz, to nie jest rzetelna informacja dla mieszkańców, a opłacona z Waszych podatków próba ratowania wizerunku. Z dostępnych danych wiemy, że jeszcze w październiku zeszłego roku emisja takiego „programu informacyjnego” kosztowała mieszkańców 2 952 zł brutto. Jak było w tym przypadku? Na pewno zapytamy:
- Ile dokładnie kosztował ten konkretny materiał, w którym burmistrz próbuje „sprzedać” nam swoją wersję o wstrzymaniu inwestycji?
- Dlaczego za pieniądze podatników buduje się alternatywną rzeczywistość, w której działki gminne nagle stają się „prywatne”?
O ile sam fakt promocji i wspierania lokalnych inicjatyw związanych z mediami nie pozostaje w centrum naszego zainteresowania, o tyle nie zgadzamy się, aby za pieniądze podatników budowano alternatywną rzeczywistość, w której działki gminne nagle stają się 'prywatne’, gdy trzeba uzasadnić jakieś „interesy.
1 kwietnia się kończy, ale kłamstwa zapisane w sieci zostaną. Mieszkańcy Nowogardu to nie statyści, których można mamić opłaconymi materiałami! Panie Burmistrzu, parkingi są potrzebne, ale uczciwość wobec mieszkańców – jeszcze bardziej!
ZAMIANA GRUNTÓW W NOWOGARDZIE: Czy gmina nagradza 37 lat bezczynności gruntem pod bloki?
Poniżej stan prawny wg. księgi wieczystej dla działki nr 144/2 przy murach, nad jeziorem, oraz nagranie z profilu Burmistrza Michała Wiatra opublikowany na FB.















