Dzisiaj jest:  Imieniny: 
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....

Glicko i rok „merytorycznego” milczenia…

📅 23/03/2026👁️ 2025

Glicko i rok „merytorycznego” milczenia…

📅 23/03/2026👁️ 2025

Wszystko zaczęło się 22 października 2020 roku. To właśnie wtedy, podczas sesji Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego, radni przyjęli aktualizację Planu Gospodarki Odpadami. W dokumencie tym oficjalnie wyznaczono teren w Glicku pod tzw. „Regionalny Park Biogospodarki”, co otworzyło formalną drogę do dalszego planowania inwestycji.

Wtedy, w samym środku pandemii, nikt nie informował o tych planach. Temat był prowadzony tak cicho, że nikt nie miał szansy zaprotestować. Radni z naszego regionu bez wahania zagłosowali „ZA”. Uchwała przeszła większością 20 głosów. To był pierwszy akt tej, rozegrany w momencie, gdy uwaga mieszkańców była skupiona na walce z wirusem, a nie na mapach inwestycyjnych Sejmiku.

Przez lata panowała głucha cisza, aż do ostatniej sesji Rady Miejskiej w Nowogardzie. To wtedy pękła starannie budowana tama. Na proste pytanie radnej Karoliny Jaklińskiej-Czyżak skierowane do właściciela terenu w Glicku, na którym powstać ma inwestycja – o to, jak długo trwają merytoryczne rozmowy z naszym urzędem – padła odpowiedź, która powinna wstrząsnąć ratuszem: „OD ROKU”.

Te dwa słowa to jak akt oskarżenia. Oznaczają one, że od 12 miesięcy, w tajemnicy przed mieszkańcami, w urzędowych pokojach toczył się dialog z inwestorem. Reakcja burmistrza na tę rewelację była co najmniej zastanawiająca. Zamiast odnieść się do faktu rocznych negocjacji, wybrał strategię odwracania uwagi. Całkowicie przemilczał wątek dwunastu miesięcy rozmów, rzucając jedynie informację o spotkaniu w Urzędzie Marszałkowskim sprzed około trzech miesięcy.

REKLAMA
Ładuje plik.....

We wspomnianym spotkaniu u Wicemarszałka mieli brać udział Burmistrz Nowogardu Michał Wiatr, właściciel terenu po byłej jednostce, wicemarszałek oraz radni sejmiku: Adam Fedeńczak i Damian Simiński. To właśnie wtedy, za zamkniętymi drzwiami, przedstawiciel inwestora miał zaprezentować obecnym politykom szczegółową koncepcję planowanej instalacji.

W tym gronie postać Damiana Simińskiego budzi szczególne emocje. W Sejmiku chętnie promuje się on jako osoba odpowiedzialna za tereny wiejskie, rolnictwo i rozwój lokalnych społeczności. Tym bardziej jego milczenie w sprawie Glicka jest wyjątkowo wymowne i bolesne. Podczas kampanii wyborczej radny Simiński potrafi być wszędzie – uśmiecha się z plakatów, ściska dłonie, obiecuje dbałość o interesy wsi. Jednak gdy w zaciszu Urzędu Marszałkowskiego zapoznawał się z dokumentacją inwestycji, która ma powstać w Glicku, nagle stracił głos. Nie uznał za stosowne poinformować o tym najbardziej zainteresowanych. Nie uznał za stosowne poinformować o tym mieszkańców Glicka czy ogólnie Gminy Nowogard, pomimo, że jest dość wylewny w mediach społecznościowych i bardzo chętnie dzieli się z obserwującymi swoimi działaniami.

Na profilu burmistrza Michała Wiatra też nie ma co liczyć na fotorelację z tego wydarzenia. O ile przy innych inwestycjach, typu budowa centrum handlowego, burmistrz potrafił „krzyczeć” i chwalić się „sukcesami” od samego początku, tutaj postawił na mur milczenia.

Kiedy w lutym tego roku mieszkańcy zaczęli dopytywać o losy Glicka, Burmistrz zamiast udzielić rzeczowej odpowiedzi, odczytywał z kartki bezduszne formułki. Twierdził, że na tym etapie „nie może udzielać żadnych informacji”, strasząc przy tym mieszkańców widmem wielomilionowych kar. Dziś wiemy, że w tym samym czasie, gdy nas zbywano regułkami, merytoryczne rozmowy były już przeprowadzone.

Urzędnicy i radni chętnie wyciągają teraz zakurzone mapy z 2002 roku, twierdząc, że teren w Glicku „od zawsze” był przemysłowy z przeznaczeniem na działalność „uciążliwą”.  To prawda – miejscowy plan od 24 lat pozwalał tam na działalność gospodarczą. Jednak przez ponad dwie dekady zapis ten był jedynie martwą literą prawa. Dopiero uchwała Sejmiku z 2020 roku i „merytoryczne” rozmowy Burmistrza z inwestorem z ostatniego roku „odbezpieczyły ten granat”. Zasłanianie się decyzjami sprzed niemal ćwierć wieku jest zwykłą próbą ucieczki od odpowiedzialności. To nie radni z 2002 roku rozmawiali z inwestorem, czy też z właścicielem terenu przez ostatnie 12 miesięcy – robili to ludzie, którzy dziś sprawują władzę.

Przysłuchując się całej dyskusji i poznając informacje ujawnione podczas ostatniej sesji, trudno w tej historii szukać winy właściciela terenu czy inwestora. Obie te strony podchodzą do tematu czysto biznesowo – chcą zrealizować inwestycję i zarabiać. Trudno im się dziwić. Działają w granicach prawa i w oparciu o dokumenty, które przygotowali im nasi przedstawiciele wybrani w demokratycznych wyborach.

To nie inwestor zawiódł – zawiedli radni Sejmiku i Burmistrz. Zamiast reprezentować interesy mieszkańców, stali się pasywnymi ( a może aktywnymi?) widzami procesu, który toczył się za naszymi plecami. Sprawa Glicka pokazuje jedno: przejrzystość w naszym samorządzie kończy się tam, gdzie zaczynają się interesy, o których mieszkańcy mieli dowiedzieć się ostatni.

Następnym razem, gdy usłyszycie od swoich włodarzy wyświechtane hasło „nic o Was bez Was”, możecie śmiało wziąć na te słowa poprawkę. W Glicku okazało się, że jest to tylko pusty slogan wyborczy, dobry na plakaty, ale nie do stosowania w praktyce. Prawdziwe rozmowy odbywają się bez nas, za zamkniętymi drzwiami, przy akompaniamencie urzędniczych formułek i wymownego milczenia tych, którzy rzekomo dbają o nasze dobro!

Uważasz, że to ważne? Udostępnij

Redakcja poleca

więcej polecanych

REKLAMA
Ładuje plik......

Portal informacyjny Nowogard - MojeInfo24.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.