Wycinka ruszyła. Dokumenty pokazują, że przygotowania pod „spalarnie” trwały od września.
Potwierdziły się sygnały zaniepokojonych mieszkańców Glicka i okolic. Na terenie byłej jednostki wojskowej rozpoczęła się wycinka drzew. Byliśmy na miejscu w niedzielę 1 marca. Potwierdzamy – prace trwają, ścięte drzewa leżą.
Dzisiaj wiemy, że decyzja o wycince nie dotyczy tylko terenów objętych inwestycją określana przez mieszkańców jako „spalarnia”. Wycinka obejmuje również działki przyległe – dokładnie te, które zaznaczone są na mapie poniżej, które w części są działkami KOWRu.
I tu zaczynają się fakty, które wymagają wyjaśnienia.
Z dokumentów, do których udało nam się dotrzeć, wynika, że wnioski o wycinkę drzew datowane są na wrzesień ubiegłego roku, a wycinka obejmuje nie tylko teren inwestycyjny, ale i działki go otaczające tj:
- działkę 117/3 (teren planowanej inwestycji) – usunięcie 444 drzew oraz 1500 m² krzewów
- działki 110, 120, 122 i 125/7 (działki KOWR) – usunięcie 188 drzew oraz 3500 m² krzewów,
- działka 117/2 (teren jednostki) – usunięcie 73 drzew oraz 800 m² krzewów
- działka 326/5 w obrębie Dąbrowa Nowogardzka (teren prywatny) – usunięcie 110 drzew oraz 600 m²
- działka 112 oraz 326/7 (teren prywatny)- usunięcie 44 drzew
Decyzje o zgodę na wycinkę wydawano kolejno w listopadzie i grudniu 2025 roku – łącznie na kilkaset drzew i tysiące metrów kwadratowych krzewów.
Z opublikowanych w lutym dokumentów wynika, że wszystkie wnioski, zarówno inwestora, jak i KOWR datowane są na 12 września 2025 roku.
Czy to zwykły zbieg okoliczności? Czy to celowe skoordynowanie działań? Tego nie przesądzamy. Faktem jest jednak, że z publikacji gminy wynika, że jednego dnia uruchomiono procedury obejmujące zarówno teren inwestycyjny, jak i działki bezpośrednio go otaczające.
To oznacza, że już od conajmniej 12 września 2025 roku gmina miała wiedzę, że na terenie byłej jednostki wojskowej rozpoczynają się procedury „wycinkowe” obejmujące setki drzew i krzewów.
I to na obszarze, który wcześniej był przedmiotem ogromnych protestów społecznych przeciwko podobnej inwestycji „odpadowej”.
Mieszkańcy dowiedzieli się o skali sprawy dopiero teraz, gdy wjechał sprzęt.
To nie jest kwestia przypadku. To kwestia standardów informowania o działaniach, które bezpośrednio dotyczą lokalnej społeczności.
Najbardziej niepokoi brak jawnej informacji o wszczęciu postępowań. W innych sprawach – nawet przy wycince kilkunastu drzew przez spółdzielnię, w BIP można znaleźć:
- informację o wszczęciu postępowania,
- zawiadomienie o zakończeniu zbierania materiału dowodowego,
- informację o zakończeniu postępowania.
Procedura jest widoczna od początku do końca. W tej sprawie, dotyczącej setek drzew i terenu o tak wysokiej wrażliwości społecznej, takiej przejrzystej ścieżki informacyjnej nie było. Wręcz przeciwnie. Można odnieść wrażenie, że wszystko miało się odbyć „po cichu”.
12 lutego podczas transmisji na żywo padło pytanie o decyzje dotyczące wycinki. Burmistrz odesłał mieszkańców do BIP-u. Tego dnia informacji nie dało się tam odnaleźć. Dokumenty – zarówno wnioski z września 2025 roku, jak i decyzje z listopada i grudnia – pojawiły się w sieci dopiero 13 lutego, czyli dzień po transmisji. Co więcej, ich wyszukanie nie jest intuicyjne ani oczywiste. Dokumenty były chyba dodawane w pośpiechu, bo w niektórych przypadkach publikacja następowała bez zachowania chronologii (najpierw decyzja, potem wniosek).
To rodzi poważne pytania, bo to nie jest kwestia emocji, tylko standardów.
Jeżeli teren był już wcześniej objęty protestami społecznymi, jeżeli dziś mieszkańcy znów organizują sprzeciw wobec planowanej- jak to określają „spalarni”, to informacja o wszczęciu postępowań wycinkowych powinna być jasna, czytelna i dostępna od samego początku.
Tymczasem mieszkańcy dowiedzieli się o wszystkim po fakcie.
Wycinka trwa. Decyzje zapadły miesiące temu.
A pytanie brzmi: dlaczego informacja nie pojawiła się wtedy, gdy powinna – na etapie wszczęcia postępowania?



