Czwartkowa sesja nadzwyczajna przejdzie do historii jako potężny skandal wizerunkowy nowogardzkiej władzy. Gdy misternie zaplanowany proces mający na celu wyeliminowanie niezależnego radnego Tobiasza Lubczyńskiego obrócił się przeciwko obozowi burmistrza Michała Wiatra, jego stronnicy zdecydowali o opuszczeniu sali obrad, zrywając kworum.
Wszystko zaczęło się od donosu z 16 czerwca, w którym zarzucono radnemu Tobiaszowi Lubczyńskiemu naruszenie przepisów antykorupcyjnych w związku z bezpłatną działalnością jego stowarzyszenia w świetlicach. Choć u Lubczyńskiego brak było niezbitych dowodów do wygaszenia mandatu, a jedynie przypuszczenia, przewodniczący rady zwołał sesję nadzwyczajną w ekspresowym tempie.
Machina uderzyła jednak rykoszetem w sam obóz władzy, bo za chwilę do rady wpłynęło identyczne zawiadomienie na radną Katarzynę Korycką. W przeciwieństwie do sprawy radnego Lubczyńskiego, tutaj na stół wjechały dowody: Uchwała Nr III/29/24 oraz Uchwała Nr XV/202/25 czarno na białym potwierdzają, że radna Korycka zasiadała w radzie fundacji prowadzącej realną działalność gospodarczą. Mieszkańcom warto wyjaśnić jedno: ustawa o samorządzie gminnym zabrania radnym prowadzenia i zarządzania biznesem, który korzysta z majątku gminy. Jeśli radna zasiadała w organach takiej firmy lub fundacji, złamała prawo, a karą za to jest natychmiastowa utrata mandatu.
Wracając do dzisiejszej sesji… Podczas obrad powołano dwie pięcioosobowe komisje doraźne pod przewodnictwem Karoliny Jaklińskiej-Czyżak, w skład których weszli także radni: Jacek Jankowski, Robert Czapla, Adam Żywica oraz jedyna przedstawicielka burmistrza – Agnieszka Biegańska-Sawicka. Obóz burmistrza całkowicie stracił kontrolę nad tym składem, a przewodnicząca zarządziła w ciągu kilku minut pierwsze obrady komisji, która miała zbadać dokumenty.
Wszystko miało odbyć się w trakcie przerwy w obradach, po której komisja miała przedstawić swoje stanowiska.
Gdy jednak wyznaczony czas minął i o godzinie 14:55 sesja miała zostać wznowiona, okazało się, że radni sprzyjający burmistrzowi Wiatrowi – na czele z Agnieszką Biegańską-Sawicką oraz samą zainteresowaną, radną Katarzyną Korycką – nie wrócili na salę obrad. Przez ich nieobecność zabrakło wymaganego kworum, a przewodniczący musiał zamknąć posiedzenie.
Z obrad uciekła sama zainteresowana Katarzyna Korycka, a wraz z nią radni: m.in. Gracjana Garbaciak, Monika Olejnik, Tomasz Kwiatkowski, Ewa Wróbel oraz Agnieszka Biegańska-Sawicka i Mateusz Zaremba.. Przez ich nagłą i celową nieobecność na sali zabrakło wymaganego kworum, a przewodniczący rady musiał bezradnie zamknąć posiedzenie.
Czy ta nagła decyzja o nieobecności i zerwanie obrad wynikały ze strachu przed tym, że niezależna komisja mogła dokonać ustaleń, które stałyby się bezpośrednią przesłanką do wygaszenia mandatu Katarzyny Koryckiej? Czy obóz burmistrza za wszelką cenę próbował zablokować oficjalne wnioski, wiedząc, że dokumenty i przepisy ustawy o samorządzie gminnym nie pozostawiały złudzeń co do złamania prawa?
Jedno jest pewne – zamiast otwartej debaty mieszkańcy Nowogardu zobaczyli paraliż rady, a pytania o losy obu mandatów pozostaną na razie bez odpowiedzi.
Do kolejnej sesji…
Wtedy poznamy stanowiska komisji i dowiemy się czy są podstawy do uchylenia mandatu któremuś z tych dwóch radnych.











