Dzisiaj jest:  Imieniny: 
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....

Chaos zamiast dialogu w Sikorkach. Mieszkańcy zostali sami z „problemem”

📅 15/06/2026

Chaos zamiast dialogu w Sikorkach. Mieszkańcy zostali sami z „problemem”

📅 15/06/2026
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....

Sobotnie spotkanie w Sikorkach z przedstawicielami inwestora planującego realizację inwestycji w Glicku miało być okazją do rozmowy i zadania pytań. Niestety, zamiast merytorycznej dyskusji pojawiły się ogromne emocje, wzajemne pretensje i poczucie, że mieszkańcy zostali pozostawieni sami sobie.

Już sam fakt, że na spotkaniu zabrakło przedstawicieli władz gminy oraz radnych, budzi zdziwienie. Inwestycja od wielu miesięcy wywołuje społeczne napięcia i rodzi obawy dotyczące wpływu na zdrowie, środowisko oraz przyszłość okolicy. Trudno zrozumieć, dlaczego w takiej sytuacji nie pojawił się nikt, kto reprezentowałby samorząd.

Rola władz lokalnych nie ogranicza się do podejmowania uchwał. Samorząd powinien być zawsze blisko mieszkańców, wysłuchiwać ich obaw i informować o możliwych działaniach, tymczasem można odnieść wrażenie, że po marcowej uchwale o przystąpieniu do zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i majowym zabezpieczeniu środków finansowych temat praktycznie utknął w miejscu. Mamy połowę czerwca, a konkretnych działań nadal nie widać.

Warto powiedzieć jasno i bez owijania w bawełnę: procedur administracyjnych nie zatrzymają ani krzyki, ani presja społeczna, ani wyimaginowane argumenty, które niejednokrotnie były powielane w przestrzeni publicznej. Organ musi opierać się wyłącznie na przepisach prawa i oficjalnych stanowiskach instytucji kontrolnych, tymczasem kolejne ciężkie zarzuty wysuwane wobec inwestycji okazują się niemożliwe do obrony.

REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....

Dotyczy to przede wszystkim gospodarki wodnej i powtarzanego scenariusza, według którego przez nowy zakład w okolicy zabraknie wody. Jak wynika z oficjalnej korespondencji z Wodami Polskimi, organ ten w żaden sposób nie potwierdził tych obaw i nie wskazał konieczności uzyskania dodatkowych uzgodnień wodnoprawnych.

Podczas sobotniego spotkania przedstawiciele inwestora poinformowali również, że w celu uspokojenia nastrojów i oczyszczenia atmosfery, spółka podjęła oficjalną decyzję o rezygnacji z części kodów odpadów. Chodzi o całkowite wycofanie się z przetwarzania tkanki poubojowej.  

Ten gest według uczestników teg spotkania nastąpił jednak o wiele za późno. Strona inwestorska wyszła do ludzi w momencie, gdy poziom nieufności osiągnął punkt krytyczny. Trudno się dziwić, że mieszkańcy nie ufają tym deklaracjom i na tym etapie prawdopodobnie nic nie jest w stanie ich przekonać. Taka postawa lokalnej społeczności jest w pełni zrozumiała. Jak usłyszeliśmy w sobotę, na terenie naszego kraju nie działa jeszcze ani jedna instalacja funkcjonująca w tej konkretnej technologii. Mieszkańcy nie mają żadnego punktu odniesienia, poruszają się w sferze domysłów, a lęk przed nieznanym jest naturalnym odruchem obronnym.

Oliwy do ognia dolał sam samorząd. Fakt, że inwestycja była do tej pory owiana aurą tajemniczości, pomimo niejednokrotnych spotkań z przedstawicielami inwestora, obciąża konto lokalnych władz. Burmistrz, mimo że wiedział o planowanym przedsięwzięciu, nie wyszedł do mieszkańców z otwartą informacją. To właśnie to milczenie i ukrywanie tematu poprzez odmowę jakichkolwiek informacji stworzyło wokół sprawy mur nieufności, który dziś wydaje się nie do przebicia.

Ten głęboki kryzys zaufania sprawił, że sobotnie wydarzenie od samego początku było skazane na niepowodzenie. Spotkanie, które z założenia miało mieć charakter czysto informacyjny, błyskawicznie przekształciło się w kolejny, emocjonalny protest, z którego nikt nie mógł wyciągnąć żadnych konstruktywnych wniosków.

W efekcie z Sikorek wyjechaliśmy z dokładnie taką samą wiedzą o inwestycji, z jaką na nie przybyliśmy – czyli praktycznie z żadną.

A potencjał do merytorycznej rozmowy był spory, bo obok właściciela terenu po byłej jednostce na sali pojawił się bowiem Pan Tomasz Kuszak, przedstawiciel firmy Innotek Energy- dostawcy nowoczesnych technologii do przetwarzanie odpadów. Przyjechał specjalnie po to, by od strony czysto inżynieryjnej i technologicznej przybliżyć specyfikę planowanego zakładu oraz odpowiedzieć na wątpliwości zgromadzonych.

Szybko okazało się jednak, że jego obecność była całkowicie bezcelowa. Ekspert od zaawansowanych technologii stał się jedynie tłem dla niezadowolenia i gniewu uczestników spotkania. Każdy poruszony temat, w tym kwestie jak organizacja transportu czy system odprowadzania wód z instalacji  natychmiast tonął w fali krytyki. Zamiast pytań i prób zrozumienia procedur bezpieczeństwa, czy samej technologii strona organizatora była zasypywana seriami zarzutów, na które nikt nie czekał nawet na odpowiedź.

Formułę dyskusji bezpowrotnie przejął chaos. Choć motywacje mieszkańców i ich strach są w pełni zrozumiałe, to sam sposób poprowadzenia sobotniego spotkania uniemożliwił jakąkolwiek debatę. Zagłuszanie prób wyjaśnienia czegokolwiek sprawiło, że ucierpieli przede wszystkim ci, którzy przyjechali tam, by dowiedzieć się czegoś konkretnego, a zostali zmuszeni do wysłuchiwania wyłącznie festiwalu wzajemnych pretensji i oskarżeń.

Po sobotnim spotkaniu obie strony utwierdziły się przede wszystkim we własnych stanowiskach. Mieszkańcy nie chcą inwestycji, a inwestor nie zamierza się z niej dobrowolnie wycofywać.

Kolejne spotkanie jest zaplanowane na wtorek 16 czerwca o godzinie 18.00 w Orzechowie.

Uważasz, że to ważne? Udostępnij

REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Reklama

Redakcja poleca

więcej polecanych

REKLAMA
Ładuje plik......

REKLAMA
Ładuje plik......

REKLAMA
Ładuje plik......