Miniony weekend już za nami, a kolejny zbliża się wielkimi krokami. Warto więc na chwilę zatrzymać się i zastanowić, czy na pewno wszyscy wyciągamy właściwe wnioski z tego, co dzieje się na drogach.
Jak informuje rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Goleniowie, policjanci ruchu drogowego zdecydowanie nie mogą narzekać na brak zajęcia. Od początku tygodnia prowadzone są wzmożone kontrole, a ich wyniki pokazują jedno – część kierowców wciąż traktuje przepisy bardziej jako sugestię niż obowiązek.
Na drogach nadal królują te same wykroczenia: nadmierna prędkość, ryzykowne wyprzedzanie i – co szczególnie niepokojące – jazda pod wpływem alkoholu.
I choć mogłoby się wydawać, że takie historie już nikogo nie dziwią, to niektóre przypadki wciąż potrafią zaskoczyć:
– 21-letni kierowca BMW postanowił połączyć kilka „atrakcji” naraz: jazdę pod wpływem alkoholu (0,47 mg/l) oraz prowadzenie mimo sądowego zakazu. Sprawa trafiła do sądu.
– Kierowca Opla w terenie zabudowanym (gdzie obowiązuje 40 km/h) uznał, że ograniczenia są jedynie wskazówką – i rozpędził się do 108 km/h. Efekt? Utrata prawa jazdy na 3 miesiące, 2000 zł mandatu, 14 punktów karnych oraz zatrzymany dowód rejestracyjny.
– 35-letni kierowca Renault jechał 95 km/h przy ograniczeniu do 40 km/h. Mandat 1500 zł, 13 punktów i utrata prawa jazdy.
– 36-latek w Audi (94 km/h przy dopuszczalnych 40 km/h) odmówił przyjęcia mandatu, więc teraz jego sprawą zajmie się sąd.
Można by potraktować te historie z przymrużeniem oka… gdyby nie fakt, że za każdą z nich stoi realne zagrożenie dla życia i zdrowia innych uczestników ruchu.
Dlatego apel policji pozostaje niezmienny: warto zdjąć nogę z gazu i zachować rozsądek. Droga to nie miejsce na popisy, a przepisy nie są opcjonalne. Czasem naprawdę wystarczy kilka kilometrów na godzinę mniej, żeby ktoś bezpiecznie wrócił do domu.














