Dzisiaj jest:  Imieniny: 
To jest wpis testowy

To jest wpis testowy

To jest wpis testowy

To jest wpis testowy To jest wpis testowy To jest wpis testowy To jest wpis testowy

Odcinkowy pomiar prędkości na S3 już sypie mandatami. Co z trasą A6?

Odcinkowy pomiar prędkości na S3 już sypie mandatami. Co z trasą A6?

To już oficjalne. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad potwierdziła dzisiaj uruchomienie nowego systemu nadzoru nad kierowcami w naszym regionie. Od poniedziałku, 4 maja, od godziny 12:00, odcinkowy pomiar prędkości (OPP) na trasie S3 między węzłami Parłówko a Brzozowo jest już w pełni aktywny.

Parłówko – Brzozowo: Noga z gazu!

System monitoruje odcinek o długości 4,1 km. Jeśli liczyliście na taryfę ulgową, to mamy złe wieści – urządzenia rejestrują już każde wykroczenie. Jakie limity obowiązują na tym fragmencie?

  • Samochody osobowe: maksymalnie 120 km/h.
  • Samochody ciężarowe: maksymalnie 80 km/h.

Warto pamiętać, że system wylicza średnią prędkość z całego przejazdu. Nawet jeśli zwolnisz przed samą kamerą wyjazdową, a wcześniej jechałeś za szybko, mandat i tak zostanie wystawiony.

Co z autostradą A6?

Wielu kierowców z niepokojem spogląda na żółte kamery zamontowane na bramownicach między węzłami Szczecin Dąbie a Rzęśnicą. Mimo że urządzenia „wiszą” tam już od dłuższego czasu, mamy dla Państwa ważną informację: ten odcinek nadal nie został oficjalnie uruchomiony.

Choć infrastruktura jest gotowa, system na A6 wciąż czeka na finalne odebranie i włączenie do sieci CANARD. Nie oznacza to jednak, że można tam szarżować – zapowiedzi wskazują, że jego aktywacja to tylko kwestia czasu, a oficjalne potwierdzenie może pojawić się w każdej chwili, podobnie jak stało się to w przypadku Parłówka.

Pamiętajmy, że w odcinkowym pomiarze prędkości nie liczy się refleks przy hamowaniu przed samą kamerą, ale spokój na całej trasie. Szerokiej drogi, bezpiecznych powrotów i… oby jedyne pamiątkowe zdjęcia z tej trasy pochodziły z Waszych telefonów, a nie z Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym!

Żłobek z KPO pójdzie w prywatne ręce? Nowogard

Żłobek z KPO pójdzie w prywatne ręce? Nowogard

W Nowogardzie ziścił się scenariusz, który w świecie biznesu brzmi jak żart, ale w lokalnym samorządzie staje się smutną rzeczywistością. Gmina, po zainwestowaniu blisko 6 milionów złotych w budowę nowoczesnego żłobka przy ul. Jana Pawła II 3, postanowiła, że nie jest w stanie – lub po prostu nie chce – samodzielnie nim zarządzać. Zamiast powołać miejską placówkę i dbać o dobro mieszkańców jako gospodarz, Burmistrz Michał Wiatr ogłosił konkurs na wybór prywatnego operatora, który wejdzie „na gotowe”.

Zarządzenie nr 87/2026, które ukazało się dziś w BIP to lektura dla ludzi o mocnych nerwach. Wynika z niego, że gmina wybudowała nowoczesną infrastrukturę o powierzchni 615 m2 tylko po to, by oddać ją w bezpłatne użyczenie osobie fizycznej lub prawnej. Prywatny przedsiębiorca nie musi martwić się o kredyt na budowę, o projekt, o pozwolenia na budowę. Nawet nie musi martwić się o czynsz za dzierżawę, bo on po prostu wchodzi do gotowego budynku, który dostał od mieszkańców w prezencie, bo nie zapłaci gminie ani złotówki czynszu za korzystanie z tej infrastruktury. To jednak dopiero początek prezentów.

Prywatny operator otrzyma od Gminy Nowogard dotację w wysokości od 300zł do nawet 500 zł miesięcznie za każde dziecko. Co więcej, gmina tak bardzo obawia się o płynność finansową prywatnego biznesu, że zagwarantowała wypłatę miesięcznie za samą „gotowość” żłobka, gdyby w okresach przejściowych brakowało dzieci. W praktyce oznacza to, że podatnicy ubezpieczają zysk prywatnej firmy, zdejmując z niej jakiekolwiek ryzyko rynkowe.

Choć gmina chwali się inwestycją, rodzice dzieci wcale nie odczują „publicznego” charakteru placówki w swoich portfelach. Zgodnie z zarządzeniem, operator będzie mógł pobierać opłatę stałą w wysokości 1 500 zł miesięcznie za pobyt dziecka. Do tego dochodzą koszty wyżywienia (do 14,00 zł dziennie) oraz słone opłaty za nadgodziny. Żłobek ma funkcjonować w godzinach 6:30–16:30, a każda chwila powyżej standardowych 10 godzin opieki będzie kosztować rodzica dodatkowo do 40,00 zł za każdą rozpoczętą godzinę.

Najbardziej zastanawiające jest jednak tempo i cel całej operacji. Oferty można składać do 26 maja 2026 r., a już od lipca ma ruszyć nabór dzieci. Tak krótki termin oraz fakt, że żłobek ma przyjmować dzieci w wieku od 20. tygodnia życia do 4. roku życia, sugeruje jedno: gmina szuka kogoś, kto po prostu przeniesie swój istniejący biznes do darmowego, wybudowanego za publiczne pieniądze lokalu.

Pytanie o wydolność samorządu nasuwa się samo. Skoro gmina potrafiła udźwignąć budowę za ponad 6 milionów, dlaczego teraz kapituluje na polu zarządzania? Czy w Nowogardzie brakuje kompetentnych osób, by stworzyć własną, gminną kadrę? W konkursie szczegółowo wyliczono, że potrzeba m.in. 11 etatów opiekunów i dyrektora – skoro gmina wie, jak to policzyć, dlaczego nie chce tego zrobić sama?

Zamiast dbać o majątek wspólny i mieć pełną kontrolę nad jakością opieki, gmina wchodzi w rolę petenta, który buduje infrastrukturę dla prywatnych przedsiębiorców i jeszcze do tego dopłaca. To nie jest gospodarność – to abdykacja z funkcji publicznych.

Mieszkańcom Nowogardu gratulujemy hojności. Właśnie zafundowaliście komuś świetnie prosperujący biznes, w którym jedynym ryzykiem jest to, że budynek jest zbyt nowoczesny. Szkoda tylko, że gmina, zamiast być dumnym właścicielem i operatorem, woli stać z boku i pełnić rolę bankomatu.

Zastanawiacie się co będzie następne?

Wielkie plany na plaży w Nowogardzie w cieniu kontroli RIO

Wielkie plany na plaży w Nowogardzie w cieniu kontroli RIO

Miał być surfing, sztuczna fala za miliony euro, pływające domki i nowa jakość, która przyciągnie do Nowogardu turystów z całej Europy. Dziś, zamiast otwierać szampana na nowej promenadzie, mieszkańcy słuchają wzajemnych oskarżeń, a Regionalna Izba Obrachunkowa (RIO) kładzie na stół dokumenty, które brutalnie weryfikują „kreatywne” podejście władz miasta do zarządzania wspólnym mieniem.

Wszystko zaczęło się od wizji, która zapierała dech. Nowogard – małe miasto z dużym, ale nieco uśpionym potencjałem turystycznym miał stać się „stolicą surfingu słodkowodnego”. Kiedy poznaliśmy zespół inicjatorów z Krzysztofem Koniorem na czele, wielu z nas pomyślało: „To faktycznie może się udać”. Zobaczyliśmy ludzi z Nowogardu, którzy nie tylko mają pasję, ale i przysłowiowy „łeb na karku”.

Harmonogram inwestycji (zgodnie z ofertą) był imponujący: domki całoroczne, kamperownia, strefa kibica, kino letnie i inne atrakcje. W relacjach Burmistrza Michała Wiatra i części radnych projekt malował się jako pewny sukces i skok cywilizacyjny.

Zapał ostudziły jednak kwestie formalne. Burmistrz zdecydował, że najbezpieczniejszą (lub najszybszą) drogą będzie dzierżawa plaży na 30 lat w trybie bezprzetargowym. Mimo głosów sceptyków, którzy pytali o transparentność i zgodność z prawem oddawania mienia publicznego w ten sposób, narracja urzędu była jedna: „Wszystko jest legalne”.

Kiedy machina zaczęła zgrzytać, Burmistrz znalazł winnego. Padły oskarżenia pod adresem Pani Dominiki Tracz, bo to rzekomo jej zgłoszenia do prokuratury miały blokować podpisanie umowy i tym samym zablokować rozwój Nowogardu. Zarzucano jej, że działa na szkodę gminy, nie mając żadnych podstaw.

Podczas gdy Burmistrz publicznie grzmiał o „nasłanych kontrolach”, które rzekomo mają na celu jedynie złośliwe blokowanie, Regionalna Izba Obrachunkowa (RIO) po prostu robiła swoje. Sprawdzała zgodność działań urzędu z literą prawa. To, co włodarz próbował przedstawić jako prywatną wojnę jednej z mieszkanek z miastem, okazało się fundamentalnym błędem w sztuce urzędniczej.

Z opinii Izby wynika, że gmina nie może w taki sposób dysponować środkami publicznymi. 

Izba jednoznacznie orzekła, że tryb dzierżawy, który próbował przeforsować Burmistrz, był nieuzasadniony. Zamiast transparentnego wyboru partnera, gmina próbowała ominąć przepisy, które chronią interes publiczny. Kontrolerzy obnażyli, że gminie wcale nie chodziło o zwykły wynajem plaży, ale o inwestycję budowlaną, którą próbowano „przemycić” bez stosowania rygorystycznego Prawa zamówień publicznych.

Najmocniejszym akcentem dokumentu jest podsumowanie, w którym RIO wyraża przekonanie, że jej interwencja przyczyni się do „prawidłowego gospodarowania środkami publicznymi”. To dyplomatyczny, ale niezwykle surowy komunikat: dotychczasowe działania Burmistrza w tej sprawie z prawidłowym gospodarowaniem nie miały nic wspólnego.

Zamiast więc szukać winnych wśród „złośliwych mieszkanek”, czas uderzyć się w pierś. To nie donosy kogokolwiek zablokowały surfingowy sen Nowogardu. Zrobiły to błędy urzędników, które Izba musiała zatrzymać, by chronić publiczny majątek przed partyzantką prawną. Na koniec należy podkreślić, że protokół RIO to nie wyrok na inwestycję, ale jasna instrukcja, jak przeprowadzić ją uczciwie. Jezioro to nasze wspólne dobro, a ożywienie plaży jest potrzebne, dlatego nic nie stoi na przeszkodzie, by wrócić do rozmów z inwestorami. Oczywiście o ile magistrat tym razem wybierze rzetelną ścieżkę Partnerstwa Publiczno-Prywatnego (PPP) zamiast prawnych skrótów.

Majówka cudów w Nowogardzie. Będzie muzyka, a może nawet piwko i coś dla najmłodszych.

Majówka cudów w Nowogardzie. Będzie muzyka, a może nawet piwko i coś dla najmłodszych.

Mieszkańcy Nowogardu od dłuższego czasu zadawali pytania: czy i co właściwie będzie się działo podczas tegorocznej majówki? Mamy dla Was odpowiedź, choć budzi ona wiele pytań, to nie można jej odmówić optymizmu.

Urząd Miejski w Nowogardzie zaplanował na 30 kwietnia „Koncert Majówkowy”, który – jak wynika z oficjalnego plakatu – ma być intensywnym, czterogodzinnym sprintem. Zabawa rozpocznie się o godzinie 20:00, a na scenie jako pierwszy pojawi się DJ Artur, którego zadaniem będzie rozgrzanie publiczności. Następnie mikrofon przejmie gwiazda wieczoru, czyli Miły Pan, by po swoim występie ponownie oddać stery DJ-owi Arturowi, który poprowadzi afterparty. Planowane zakończenia tego wydarzenia przewidziano o północy.

Jeśli jednak liczyliście na to, że na tym koniec „majówkowego świętowania”, to się bardzo mylicie. Otóż… w miniony piątek, kiedy to chyba nagle przypomniano sobie w urzędzie o konieczności znalezienia kogoś, kto tę imprezę obsłuży, opublikowano zaproszenie do składania ofert.

Tak, tak, dopiero 24 kwietnia Burmistrz Nowogardu Michał Wiatr zaprosił firmy do składania ofert na organizację strefy zabaw, gastronomii i sprzedaży alkoholu. Wygląda na to, że do zeszłego tygodnia nikt nie zaprzątał sobie głowy tym, czy dzieci będą miały jakąś frajdę, a dorośli przy piwku będą mogli zjeść kiełbaskę, tupiąc nóżką do przebojów Miłego Pana.

Warto podkreślić tutaj, że przedsiębiorcy dostali całe trzy dni robocze na decyzję o wejściu w ten biznes, bo oferty zbierane są tylko do 29 kwietnia do godziny 10:00 😉

Ale to nie koniec… Jeśli ktoś zaryzykuje i złoży swoją ofertę cenową na dzierżawę miejsca na imprezie, wejdzie w świat czystej magii, bo nie wiemy kiedy nastąpi otwarcie ofert ani kiedy poznamy wyniki.

Wiadomo tylko, że wybrany „szczęśliwiec” o swoim sukcesie dowie się z komunikatu na stronie nowogard.pl, a następnie będzie musiał stawić się w ustalonym terminie i miejscu wskazanym przez Organizatora, by zawrzeć umowę i wnieść opłatę za dzierżawę. Innymi słowy: przedsiębiorco, siedź i odświeżaj stronę urzędu, bo czasu na reakcję będziesz mieć niewiele.

Ponadto w zaproszeniu do składania ofert gmina wymaga, aby osoba chcąca sprzedawać alkohol podczas tej szalonej majówkowej imprezy posiadała jednorazowe zezwolenie na taką sprzedaż. Nie wiemy jednak, jak gmina wyobraża sobie ten proces w praktyce. Skoro wyniki naboru zostaną ogłoszone po otwarciu ofert, przedsiębiorca będzie miał zaledwie kilka godzin na uzyskanie dokumentu, który w normalnym trybie dla zwykłego „Kowalskiego” wymaga czasu.

W tym całym ferworze euforii związanej z planowaniem jakże pięknej i widowiskowej majówki, zapomniano jednak o jeszcze jednej „drobnostce”. Nie wystarczy samo pozwolenie na alkohol. Każdy przedsiębiorca, który będzie chciał sprzedawać lody, gofry czy przysłowiową kiełbaskę z grilla, musi taki fakt zgłosić do Sanepidu. I tu zaczynają się prawdziwe „czary-mary”, ponieważ zgodnie z obowiązującym prawem, takie zgłoszenia powinny trafiać do inspekcji sanitarnej z odpowiednim wyprzedzeniem. Jest absolutnie niemożliwe, aby załatwić to legalnie w ciągu jednego dnia, który dzieli rozstrzygnięcie ofert od startu imprezy

Pomijamy już fakt, że w zaproszeniu mowa o Placu Szarych Szeregów w Nowogardzie, a w umowie o miejscowości Słajsino. Może to nie błąd, a celowe działanie? Może Burmistrz jako atrakcję chce podstawić nam autobus, albo jakiegoś miejskiego ubera, żebyśmy mogli wyskoczyć po piwko i gofra do Słajsina i wrócić na koncert? Jedno jest pewne: taka sprawna organizacja, zasługuje na docenienie.

A co za tym idzie – na solidne premie dla tych, którzy poświęcili „energię” i czas (którego „wystawcom” gmina nie zapewnia), aby zorganizować imprezę, na której będziemy mogli się pobawić i zintegrować.

Mimo całego tego urzędowego chaosu i biurokratycznego „Matrixa”, my nie możemy się doczekać naszej nowogardzkiej majówki! Koncert zapowiada się energetycznie.

Wszystkim, którzy planują wybrać się 30 kwietnia na Plac Szarych Szeregów (albo do Słajsina – w zależności od tego, którą wersję gmina ostatecznie wybierze), życzymy udanej zabawy! Niech to będzie wieczór pełen dobrych emocji. Do zobaczenia pod sceną!

zaproszenie-do-skladania-ofert-koncert-majowkowy-sig

umowa-dzierzawy-koncert-majowkowy

„Nowogard na kredyt?” czyli Inwestycyjna fiesta dzisiaj, a kac finansowy w 2030r.

„Nowogard na kredyt?” czyli Inwestycyjna fiesta dzisiaj, a kac finansowy w 2030r.

Burmistrz Nowogardu w mediach społecznościowych roztacza wizję gminy jako placu budowy i krainy płynącej dotacjami. Jednak gdy zajrzymy w projekty uchwał, które mają zostać podjęte na najbliższej sesji w środę 29 kwietnia 2026 roku, obraz staje się ponury: brakuje pieniędzy na wkłady własne do „priorytetowych” zadań, deficyt chce się łatać m.in. obligacjami, a na horyzoncie pojawia się pomysł pożyczki? I nie, pożyczka nie będzie przeznaczona na oczyszczalnie, która jest priorytetem. O oczyszczalni na najbliższej sesji w porządku obrad nie ma ani słowa, więc i projektu uchwały zabezpieczającej środki na wkład własny do tej inwestycji nie znajdziemy.

Burmistrz Wiatr ma natomiast chyba inne plany.

Jeden z najnowszych projektów uchwał nie pozostawia złudzeń. Burmistrz planuje zaciągnąć w Banku Gospodarstwa Krajowego pożyczkę w wysokości 2 813 000 zł. Oficjalny cel? Jak informuje włodarz- budowa molo na plaży, slipu dla łódek oraz pomostu przy Klubie Knaga. Inwestycje pewnie istotne i ciekawe, ale czy naprawdę musimy zaciągać na nie długi, szczególnie teraz, gdy nad gminą wisi widmo gigantycznych wydatków na inwestycję krytyczną jaką jest modernizacja oczyszczalni ścieków?

Co ciekawe, wspomnianą pożyczkę gmina chce spłacać dopiero od 2030 roku, a okres spłaty wynieść ma do 15 lat. Identyczna sytuacja miała już miejsce przy planach wypuszczenia obligacji. Tam również burmistrz Wiatr planował odroczyć ich wykup do przyszłej kadencji.

Nowogard, który do tej pory był „wolny” od wielkich zobowiązań, stoi dziś przed widmem gigantycznego długu. Tymczasem burmistrz, zamiast gasić pożar, woli proponować zaciągnięcie nowej pożyczki na prawie 3 mln zł i dodatkowo „upycha” w wieloletniej prognozie finansowania zadłużenie w postaci m.in. obligacji na niemal 20 mln zł.

Szczególnie niepokoi fakt, że nie dotrwaliśmy nawet do połowy obecnej kadencji, a gmina już teraz zostaje zapędzona w kozi róg potencjalnego zadłużenia. To może być finansowa pułapka, bo zaciągane dziś kredyty będziemy spłacać latami wraz z ogromnymi odsetkami, co w kolejnej kadencji skutecznie zwiąże ręce samorządowi, uniemożliwiając rozwój czy nowe inwestycje.

Zamiast budować fundamenty pod przyszłe dochody gminy, choćby poprzez aktywne zabieganie o nowych inwestorów w strefie ekonomicznej czy tworzenie warunków dla biznesu, obecna władza wybiera strategię „pożycz i zapomnij” do 2030r.

W całym tym ferworze i euforii roztaczania wizji za pożyczone pieniądze, całkowicie zapomina się o dramatycznej sytuacji nowogardzkiego szpitala. A rzeczywistość jest niestety porażająca: jak już niejednokrotnie było wspominane, placówka zakończyła ubiegły rok z gigantyczną, rekordową stratą ponad 22 milionów złotych. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, mimo ogromnego zastrzyku gotówki z budżetu gminy w ostatnim czasie, szpital „na już” potrzebuje kolejnych kilku milionów na „już”, których ma brakować na bieżące wydatki. Sytuacja nie jest ciekawa, szczególnie, że w tym finansowym chaosie wciąż nierozliczone pozostają zaległości względem personelu za zeszły rok.

To, co obserwujemy, to już nie jest ani polityka, ani tym bardziej odpowiedzialne zarządzanie dobrem wspólnym. To niebezpieczna próba życia ponad stan na koszt przyszłych pokoleń.

Na najbliższej sesji przekonamy się, co dla których radnych jest ważniejsze: uśmiech burmistrza na kolejnym zdjęciu z „wizerunkowej” inwestycji, czy godność pracowników szpitala i bezpieczeństwo finansowe całej gminy. Na jutrzejszej sesji będziemy mieli okazję obserwować, kto w tej radzie kieruje się interesem mieszkańców, a kto jedynie krótkowzrocznym interesem politycznym.

Sesja już w środę 29.04.2026r o godzinie 15.00.

Kolejna podwyżka za śmieci czy rzadszy odbiór? Radni z klubu burmistrza pytają Was o zdanie

Kolejna podwyżka za śmieci czy rzadszy odbiór? Radni z klubu burmistrza pytają Was o zdanie

„Jak bardzo chcesz mieć gorzej?” Radni z klubu NOWa wpadli na genialny pomysł: postanowili zapytać mieszkańców, jak bardzo chcą sobie pogorszyć życie, dając nam „wybór” między rzadszym odbiorem odpadów z zabudowy jednorodzinnej, a wyższą opłatą za ich wywóz.

Sam proponowany harmonogram odbioru odpadów z domów jednorodzinnych to jakiś festiwal nielogiczności. Pierwszy cios wymierzono w frakcje suche: plastik, dotąd wywożony co dwa tygodnie, ma być odbierany raz w miesiącu. Jeszcze lepiej jest z papierem i szkłem – tu radni z klubu burmistrza proponują wywóz raz na dwa miesiące (8 tygodni!). Kolejnym pomysłem jest wydzielenie nowej frakcji „odpadów kuchennych” (tego, co nie trafia do „bio”, a dziś ląduje w „zmieszanych”). Według autorów ma to przynieść 100 tys. zł oszczędności rocznie, jednak na tej kwocie rzetelne informacje się kończą. Nie przedstawiono żadnej analizy, która pokazałaby, jak dodatkowe kursy śmieciarek i nowe pojemniki pod naszymi domami mają realnie obniżyć koszty. Bez twardych danych wygląda to na propozycję pisaną „na kolanie”, za którą zapłacimy brakiem miejsca na podwórku na kolejne pojemniki.

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych punktów jest zmiana zasad odbioru bioodpadów. Projekt zakłada, że w szczycie sezonu (kwiecień–październik) wywóz odbywałby się zaledwie raz na dwa tygodnie, a poza nim – raz na miesiąc. Co więcej, radni NOWa chcą całkowicie wyeliminować worki, zmuszając nas do wrzucania trawy i liści luzem do pojemników.

Czy ktokolwiek przeanalizował skutki tego pomysłu w praktyce? Każdy posiadacz ogrodu wie, że skoszona trawa już po kilku dniach w zamkniętym plastiku i letnim upale zamienia się w fermentującą, cuchnącą maź, czyli idealne środowisko dla różnych insektów. Co będzie po dwóch tygodniach? Czy gmina przewidziała koszty mycia tych pojemników, czy ten brudny problem ma po prostu zostać na głowie mieszkańca?

Pozostaje też kwestia przepustowości systemu. Dotąd dodatkowe worki pozwalały legalnie pozbyć się nadmiaru trawy. Przy ich likwidacji i rzadszym wywozie gmina musi liczyć się z tym, że mieszkańcy zaczną masowo żądać dodatkowych kubłów. Trudno oczekiwać, by wieloosobowa rodzina, płacąca za system od każdej osoby, przystanie na jeden pojemnik bio, szczególnie w okresie letnim.

„Propozycje klubu radnych NOWa wyglądają na próbę przerzucenia problemów na nasze prywatne podwórka.

Mieszkańcy ledwo zdążyli oswoić się z lutową podwyżką, a radni klubu NOWa już szykują grunt pod kolejny wzrost stawek, albo spadek jakości usług. To jawna manipulacja, szczególnie w sytuacji, gdy nasza gmina jest „gospodarzem” regionalnego składowiska i przyjmuje odpady z 32 innych miejscowości.

Warto przypomnieć, że już przy ostatniej podwyżce część radnych (spoza klubu NOWa) wskazywała jasne rozwiązanie: gmina powinna rekompensować mieszkańcom sąsiedztwo wysypiska, dofinansowując system z milionów złotych, które trafiają do budżetu z opłat środowiskowych od Marszałka oraz podatków odprowadzanych przez Celowy Związek Gmin.

To sytuacja nielogiczna – dajemy teren pod składowisko, znosimy uciążliwości transportowe i zapachowe, a płacimy za wywóz dokładnie tyle samo, co gminy oddalone od Słajsina o 70 kilometrów. Dlaczego gmina nie potrafi wynegocjować dla swoich mieszkańców preferencyjnych stawek lub realnie ulżyć nam w rachunkach, wykorzystując środki, które generuje sam system odpadowy na naszym terenie?

Zamiast szukać oszczędności w naszych portfelach i zmuszać nas do życia w odorze rzadziej wywożonych śmieci, władze powinny w końcu zacząć dbać o interes Nowogardzian tam, gdzie zapadają decyzje o stawkach. Postawienie nas przed wyborem: „płaćcie więcej albo żyjcie w brudzie”, to nie są konsultacje. To brak szacunku dla mieszkańców, którzy za już wysokie stawki mają prawo oczekiwać godnych standardów i uczciwego traktowania jako gospodarze śmieciowego serca regionu.

Tragedia w Marszewie. Dwójka małoletnich „wpadła” pod pociąg. Jedno nie żyje

Tragedia w Marszewie. Dwójka małoletnich „wpadła” pod pociąg. Jedno nie żyje

Do tragicznego wypadku doszło dziś przed godziną 14:00 na torach kolejowych w Marszewie pod Goleniowem, gdzie pociąg Regio Pomerania potrącił dwie nastolatki.

Dziś, 22 kwietnia przed godziną 14:00, doszło do dramatycznego zdarzenia w miejscowości Marszewo (powiat goleniowski).

Na odcinku trasy kolejowej między Goleniowem a Mostami, pociąg REGIO POMERANIA relacji Szczecin Główny – Koszalin (przez Kołobrzeg) potrącił w niewyjaśnionych okolicznościach dwie nastolatkii. Z nieoficjalnych informacji wynika, że były to dwie dziewczynki w wieku około 15-16 lat.

Niestety skutki tego zdarzenia są dramatyczne- Jedno z dzieci poniosło śmierć na miejscu. Drugie dziecko po udzieleniu pierwszej pomocy na miejscu zdarzenia, zostało w ciężkim stanie przetransportowana śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala. Lekarze walczą o jej życie.

Na miejscu lądował śmigłowiec LPR, trwają intensywne działania ratownicze oraz zabezpieczanie terenu przez policję i prokuratora. Wiek dzieci oraz dokładne przyczyny tragedii nie są na ten moment znane.

Ruch pociągów na trasie Szczecin – Kołobrzeg jest całkowicie wstrzymany. Pociągi dalekobieżne oraz regionalne mają ogromne opóźnienia, a przewoźnicy (Polregio i PKP Intercity) organizują Zastępczą Komunikację Autobusową.

Pasażerom podróżującym na tej trasie zaleca się sprawdzanie aktualnych komunikatów na Portalu Pasażera PKP PLK, ponieważ utrudnienia mogą potrwać do późnych godzin wieczornych.

O sprawie będziemy informować.

Aktualizacja 23.04.2026
Jak poinformowała dzisiaj, 23 kwietnia Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie prok. Julia Szozda- „Prokuratura Rejonowa w Goleniowie prowadzi śledztwo z art. 151 kk, to jest w sprawie doprowadzenia dwóch osób namową lub przez udzielenie pomocy do targnięcia się na własne życie. Postępowanie prowadzone jest w sprawie. Obecnie będzie kompletowany materiał dowodowy w celu ustalenia wszystkich okoliczności tego zdarzenia.”

Uwaga: Nadchodzą intensywne opady deszczu. Alert dla powiatu goleniowskiego!

Uwaga: Nadchodzą intensywne opady deszczu. Alert dla powiatu goleniowskiego!

Mieszkańcy powiatu goleniowskiego muszą przygotować się na zmianę pogody. Centrum Meteorologicznej Osłony Kraju IMGW-PIB wydało ostrzeżenie pierwszego stopnia przed intensywnymi opadami deszczu, które mogą wystąpić w naszym regionie w najbliższych dniach.

Co nas czeka?

Prognozy wskazują, że najtrudniejsza sytuacja wystąpi od niedzielnego popołudnia do poniedziałku. Choć deszcz po okresie posuchy jest wyczekiwany, jego nagłe natężenie może być uciążliwe.

  • Ważność ostrzeżenia: od niedzieli (19.04), godz. 15:00 do poniedziałku (20.04), godz. 15:00.
  • Przewidywane sumy opadów: Lokalnie może spaść od 10 do 25 mm wody w ciągu 12 godzin, a w całym okresie objętym prognozą punktowo nawet do 60 mm.
  • Możliwe zjawiska towarzyszące: Miejscami mogą wystąpić burze.

Możliwe utrudnienia

Mimo że poziom wód w rzekach pozostaje bezpieczny, przy tak intensywnym deszczu należy liczyć się z:

  • lokalnymi podtopieniami (szczególnie w miastach),
  • przeciążeniem kanalizacji deszczowej,
  • krótkotrwałymi utrudnieniami w ruchu drogowym.

Apel do kierowców: Prosimy o zachowanie szczególnej ostrożności na drogach – widoczność może być znacznie ograniczona, a na jezdniach może zalegać warstwa wody.

Bądźcie czujni i zabezpieczcie przedmioty na balkonach czy podwórkach, które mogłyby zostać uszkodzone podczas ewentualnych burz.

Nowy, wolny etat w gminie. Burmistrz ogłosił nabór- szuka Specjalisty ds. ochrony zabytków

Nowy, wolny etat w gminie. Burmistrz ogłosił nabór- szuka Specjalisty ds. ochrony zabytków

W Urzędzie Miejskim w Nowogardzie wraz z nadejściem wiosny zapachniało nowością. Burmistrz właśnie ogłosił nabór na stanowisko, jakiego w naszych strukturach jeszcze nie było: Specjalisty ds. ochrony zabytków. To pionierska inicjatywa, która ma na celu profesjonalizację nadzoru nad lokalnym dziedzictwem architektonicznym i historycznym.

Tworzenie nowego etatu to zawsze wydarzenie, a ten konkretny wymaga od kandydata bycia niemal człowiekiem orkiestrą. Jeśli marzy Ci się ta rola, musisz przygotować się na to, że urząd stawia poprzeczkę wysoko. Szukany jest magister historii, historii sztuki lub architektury, który w dodatku niejedną starą cegłę już widział, bo wymagane są co najmniej dwa lata stażu pracy w ochronie zabytków. To nie jest miejsce dla kogoś, kto dopiero uczy się przepisów. Tutaj trzeba mieć w małym palcu wszystko: od ustawy o ochronie zabytków, przez prawo budowlane, aż po kodeks postępowania administracyjnego.

Praca zapowiada się niezwykle dynamicznie, bo nowy specjalista nie będzie tylko „kurzył się” za biurkiem. W planach są częste wyjazdy służbowe i oględziny w terenie, więc jeśli lubisz być w ruchu, to propozycja właśnie dla Ciebie. Trzeba jednak pamiętać o pewnym „tradycyjnym” uroku pracy w naszym urzędzie – biuro mieści się na piętrze, a budynek nie posiada windy, więc dobra kondycja przy wchodzeniu po schodach będzie chyba równie ważna, co wiedza o architekturze.

Nowy pracownik będzie miał pełne ręce roboty: od prowadzenia gminnej ewidencji zabytków, po doradzanie mieszkańcom i inwestorom, co wolno, a czego nie wolno robić przy wiekowych budynkach. To duża odpowiedzialność, ale i szansa, by stać się pierwszą osobą na tym stanowisku w historii Nowogardu.

Chętni mają czas do 30 kwietnia 2026 roku do godziny 15:00, by złożyć komplet dokumentów w Biurze Obsługi Interesanta. Można to zrobić osobiście lub elektronicznie. Jeśli więc czujesz, że to Ty powinieneś zostać tym pierwszym, historycznym strażnikiem naszych zabytków, nie zwlekaj!

Ogłoszenie znajduje się pod linkiem bip.nowogard.pl/pliki/nowogard/zalaczniki/17816.

Portal informacyjny Nowogard - MojeInfo24.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.