Dzisiaj jest: imieniny obchodzą: znak zodiaku:
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....

Referendum pod lupą, ZRID na „kopiuj-wklej” i konkursy z „przyszłości”. Błąd obywatela to wyrok, a błąd urzędnika to tylko pomyłka?

★ Redakcja Poleca ★
02/04/2026👁️ 2286

Referendum pod lupą, ZRID na „kopiuj-wklej” i konkursy z „przyszłości”. Błąd obywatela to wyrok, a błąd urzędnika to tylko pomyłka?

★ Redakcja Poleca ★
02/04/2026👁️ 2286
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....

W świecie administracji prawo bywa jak pajęczyna: bąk się przebije, a na muchę śmierć. Ostatnie wydarzenia wokół referendum w Nowogardzie, skandaliczna decyzja ZRID oraz „magiczne” daty wiceburmistrza pokazują czarno na białym: błąd błędowi nierówny. Wszystko zależy od tego, czy masz pieczątkę, czy tylko dowód osobisty w ręku.

Referendum pod lupą, czyli zero tolerancji dla obywatela

Gdy zwykły mieszkaniec chce skorzystać ze swoich konstytucyjnych praw i składa wniosek o referendum, machina urzędnicza Komisarza Wyborczego pracuje z bezwzględną precyzją. Jedna literówka, nieścisłość w adresie, pomimo, że ten wynikał z faktycznej zmiany miejsca zamieszkania, czy błędna jedna cyfra w numerze PESEL – i wniosek ląduje w koszu. Tu nie ma miejsca na „oczywistą omyłkę pisarską”. Tu jest twardy paragraf i zero litości.

Kiedy jednak 2 kwietnia na stronie Komisarza pojawia się komunikat o „skutecznym złożeniu wniosku” przez inicjatorów dzień wcześniej, który po kilku minutach znika, a urząd tłumaczy to pełnomocnikowi inicjatywy prawdopodobnie błędem – nagle mamy uwierzyć, że nic się nie stało. Urzędnik może się pomylić, wprowadzić opinię publiczną w błąd i po prostu „usunąć wpis”. Obywatel za podobny błąd płaci odrzuceniem całej inicjatywy.

REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....
REKLAMA
Ładuje plik.....

Kolejny przykład- kopiuj-wklej jako podstawa wywłaszczeń

Dopełnieniem tego obrazu nędzy i rozpaczy jest sprawa decyzji ZRID w gminie Nowogard. To tutaj dochodzimy do szczytu urzędniczej patologii. Pełnomocnik gminy złożył dokumentację, której nagłówki wprost wskazywały na inwestycję w Natolewicach (gmina Płoty)! Co gorsza, dokumenty te zawierały identyczne błędy (nawet te same brakujące przecinki), co dokumentacja złożona wcześniej w Starostwie w Gryficach.

Możemy więc mieć tu do czynienia z bezmyślnym „klonowaniem” dokumentów z jednej inwestycji do drugiej. I co na to organy państwa?

Starostwo Powiatowe w Goleniowie przyjęło dokumenty bez mrugnięcia okiem.

Wojewoda zatwierdził decyzję, nie widząc problemu w tym, że nagłówki (a może i cała część tej dokumentacji?) dotyczą innej gminy i innej inwestycji.

Na żadnym etapie nikt nie wezwał inwestora (Gminy Nowogard) do poprawy tej „pseudo-omyłki”. Nikt nie nakazał weryfikacji danych niezgodnych ze stanem rzeczywistym. Procedura nie została zatrzymana. Na podstawie takiego „kopiuj-wklej” ludzie są dziś wywłaszczani z prywatnych gruntów. Wtedy błąd nie był przeszkodą, bo był najprawdopodobniej „nieistotny”.

Następnie mamy wiceburmistrza „Jasnowidza”

Jakby tego było mało, wiceburmistrz Bogumił Gała w sprawie konkursu na dyrektora szpitala udowodnił, że potrafi zagiąć czasoprzestrzeń jak nikt inny. Ogłoszenie o naborze na stanowisko dyrektora szpitala w Nowogardzie ukazało się 11 marca, kandydatury „zbierano” do 23 marca, a Pan wiceburmistrz już 4 marca podpisał oświadczenie o wyłonieniu trójki kandydatów do drugiej tury.

Jak to możliwe, że kandydaci zostali wybrani, zanim w ogóle ogłoszono nabór? Jeśli to „tylko błąd w dacie”, to dlaczego wiceburmistrzowi wolno podpisywać dokumenty z „przyszłości” (lub przeszłości), a inicjatywie referendalnej nie wolno pomylić się o jedną cyfrę?

Czy mamy do czynienia z rażącym dualizmem?

Dla Władzy wyrozumiałość, prawo do błędów, akceptacja dokumentów z błędną nazwą gminy i „magiczne” daty. Tu błąd jest traktowany jako ludzka rzecz, która nie przerywa procedury.

Dla Obywatela jest bezwzględny rygor, szukanie haków na każdym przecinku i blokowanie inicjatyw z powodu najmniejszej „usterki technicznej”.

Jeśli urzędnik może pomylić datę o miesiąc, nazwę gminy o kilkadziesiąt kilometrów, a Komisarz Wyborczy może publikować i usuwać kluczowe decyzje jak posty na Facebooku, to znaczy, że żyjemy w „państwie z dykty”? Czy my żyjemy w systemie, gdzie procedura jest tylko batem na niepokornych mieszkańców i elastycznym instrumentem w rękach władzy?

Uważasz, że to ważne? Udostępnij

REKLAMA
Ładuje plik......

REKLAMA
Ładuje plik......

Redakcja poleca

więcej polecanych

REKLAMA
Ładuje plik......

REKLAMA
Ładuje plik......

REKLAMA
Ładuje plik......

REKLAMA
Ładuje plik......

REKLAMA
Ładuje plik......

REKLAMA
Ładuje plik......

Nowogard wiadomości, informacje z miasta i okolic
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.