Nowa hala sportowa przy SP nr 2 właśnie otrzymała nowe oznakowanie. Duży fioletowy szyld, a na nim najbardziej rzucające się w oczy słowo: „NOWA”.
Niby nic dziwnego — hala jest nowa. Tylko że mieszkańcy Nowogardu podobne skojarzenia mieli już całkiem niedawno. Podczas „Lata z Muzami” nazwa miasta została graficznie rozbita tak, że z daleka dominowało wielkie „NOWO”, a „gard” pozostawało na dalszym planie. Teraz mamy NOWĄ halę, ponownie mocno wyeksponowane słowo i ponownie charakterystyczny fiolet.
A że burmistrz wywodzi się ze środowiska politycznego kojarzonego z nazwą NOWA, trudno się dziwić, że pojawiają się pytania.
Czy to my po historii z „NOWO/gard” jesteśmy już przewrażliwieni? Czy to tylko seria przypadkowych decyzji graficznych? A może warto zadać jeszcze jedno, znacznie poważniejsze pytanie: czy przestrzeń miejska i środki publiczne powinny być wykorzystywane w sposób, który może budzić skojarzenia z konkretnym środowiskiem politycznym lub służyć jego pośredniej promocji?
Nie przesądzamy. Ale pytać zdecydowanie warto.















