Dzisiaj jest: imieniny obchodzą: znak zodiaku:
Nowy, wolny etat w gminie. Burmistrz ogłosił nabór- szuka Specjalisty ds. ochrony zabytków

Nowy, wolny etat w gminie. Burmistrz ogłosił nabór- szuka Specjalisty ds. ochrony zabytków

W Urzędzie Miejskim w Nowogardzie wraz z nadejściem wiosny zapachniało nowością. Burmistrz właśnie ogłosił nabór na stanowisko, jakiego w naszych strukturach jeszcze nie było: Specjalisty ds. ochrony zabytków. To pionierska inicjatywa, która ma na celu profesjonalizację nadzoru nad lokalnym dziedzictwem architektonicznym i historycznym.

Tworzenie nowego etatu to zawsze wydarzenie, a ten konkretny wymaga od kandydata bycia niemal człowiekiem orkiestrą. Jeśli marzy Ci się ta rola, musisz przygotować się na to, że urząd stawia poprzeczkę wysoko. Szukany jest magister historii, historii sztuki lub architektury, który w dodatku niejedną starą cegłę już widział, bo wymagane są co najmniej dwa lata stażu pracy w ochronie zabytków. To nie jest miejsce dla kogoś, kto dopiero uczy się przepisów. Tutaj trzeba mieć w małym palcu wszystko: od ustawy o ochronie zabytków, przez prawo budowlane, aż po kodeks postępowania administracyjnego.

Praca zapowiada się niezwykle dynamicznie, bo nowy specjalista nie będzie tylko „kurzył się” za biurkiem. W planach są częste wyjazdy służbowe i oględziny w terenie, więc jeśli lubisz być w ruchu, to propozycja właśnie dla Ciebie. Trzeba jednak pamiętać o pewnym „tradycyjnym” uroku pracy w naszym urzędzie – biuro mieści się na piętrze, a budynek nie posiada windy, więc dobra kondycja przy wchodzeniu po schodach będzie chyba równie ważna, co wiedza o architekturze.

Nowy pracownik będzie miał pełne ręce roboty: od prowadzenia gminnej ewidencji zabytków, po doradzanie mieszkańcom i inwestorom, co wolno, a czego nie wolno robić przy wiekowych budynkach. To duża odpowiedzialność, ale i szansa, by stać się pierwszą osobą na tym stanowisku w historii Nowogardu.

Chętni mają czas do 30 kwietnia 2026 roku do godziny 15:00, by złożyć komplet dokumentów w Biurze Obsługi Interesanta. Można to zrobić osobiście lub elektronicznie. Jeśli więc czujesz, że to Ty powinieneś zostać tym pierwszym, historycznym strażnikiem naszych zabytków, nie zwlekaj!

Ogłoszenie znajduje się pod linkiem bip.nowogard.pl/pliki/nowogard/zalaczniki/17816.

Glicko. Marszałek wydał negatywną opinię

Glicko. Marszałek wydał negatywną opinię

Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego oficjalnie sprzeciwił się budowie instalacji w Glicku. W wydanej opinii organ negatywnie ocenił plany powstania zakładu karbonizacji i zgazowania odpadów organicznych.

W toku postępowania administracyjnego dotyczącego budowy instalacji do karbonizacji i zgazowania odpadów w miejscowości Glicko (gm. Nowogard), zapadło kluczowe rozstrzygnięcie na szczeblu wojewódzkim. Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego opowiedział się przeciwko realizacji tego przedsięwzięcia.

Dokument podpisany przez Wicemarszałka Jakuba Kowalika, to mocny argument dla mieszkańców walczących o ochronę swojej okolicy. Negatywne stanowisko tak wysokiego szczebla to jasny sygnał, że interes przyrody i ludzi mógł wziąć górę nad planami inwestora.

Urząd Marszałkowski oparł swoją decyzję na twardych argumentach merytorycznych i prawnych, wskazując na szereg ryzyk, których inwestor nie zdołał wyeliminować:

W uzasadnieniu organ wskazuje, iż planowane przedsięwzięcie ze względu na swój charakter oraz lokalizację stwarza ryzyko znaczącego negatywnego oddziaływania na środowisko, w szczególności w zakresie ochrony wód gruntowych oraz emisji do atmosfery. Analiza przedłożonego raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko wykazała, że inwestor nie przedstawił wystarczających dowodów na to, iż zastosowana technologia oraz systemy zabezpieczeń wyeliminują ryzyko skażenia wód w stopniu gwarantującym bezpieczeństwo ekologiczne regionu.

Ponadto organ wziął pod uwagę liczne protesty i petycje strony społecznej, uznając, że planowana skala instalacji przemysłowej w sąsiedztwie terenów rolniczych i zabudowy mieszkalnej narusza ład przestrzenny i zasady zrównoważonego rozwoju.

Negatywna opinia Marszałka to najsilniejszy do tej pory dokument w rękach przeciwników inwestycji. Choć ostateczną decyzję środowiskową wydaje Burmistrz Nowogardu, stanowiska organu wojewódzkiego nie można zignorować.

Należy zaznaczyć również, że Marszałek w swojej opinii powołał się na przepisy dotyczące tzw. pozwolenia zintegrowanego. Oznacza to, że uznał inwestycję w Glicku za instalację o znacznym oddziaływaniu, która docelowo wymagałaby odrębnej, bardzo rygorystycznej zgody na szczeblu wojewódzkim.

Choć negatywna opinia na tym etapie nie zamyka jeszcze całkowicie drogi inwestorowi, to znacząco może ją komplikować. Inwestor musiałby teraz nie tylko poprawić dokumentację środowiskową w gminie, ale także przejść przez wyjątkowo trudną drogę administracyjną przed Marszałkiem, udowadniając, że zakład spełnia najwyższe normy bezpieczeństwa dla zdrowia i wód gruntowych.

55 kontroli i prawie same mandaty. Goleniowska Policja podsumowała wczorajszą akcję

55 kontroli i prawie same mandaty. Goleniowska Policja podsumowała wczorajszą akcję

Jak informuje Komenda Powiatowa Policji w Goleniowie, funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego przeprowadzili na drogach naszego powiatu wzmożone działania kontrolne. Pod lupę wzięto przede wszystkim prędkość, z jaką poruszają się kierowcy, wykorzystując do tego metodę pomiaru kaskadowego. Działania były widoczne wczoraj m.in. w Dębicach, gdzie patrol policji prowadził pomiary na odcinku od kościoła do pierwszego skrzyżowania w kierunku Maszewa.

Głównym celem akcji było zwiększenie bezpieczeństwa oraz wyeliminowanie z ruchu tych osób, które za nic mają obowiązujące limity. Metoda kaskadowa polega na ustawieniu patroli sekwencyjnie – jeden po drugim – co pozwala skutecznie wyłapać kierowców, którzy zwalniają tylko przed widocznym radiowozem, by chwilę później znów gwałtownie przyspieszyć.

Wyniki działań przeprowadzonych na terenie powiatu goleniowskiego dają do myślenia i pokazują, jak duża jest skala problemu. Podczas akcji mundurowi poddali kontroli 55 kierujących. Niestety, niemal każda wizyta policjantów przy oknie samochodu kończyła się interakcją z powodu łamania prawa.

Funkcjonariusze ujawnili łącznie 49 różnego rodzaju wykroczeń, co oznacza, że zdecydowana większość skontrolowanych osób poruszała się niezgodnie z przepisami. Najbardziej niepokojący jest jednak fakt, że aż 43 z tych przypadków dotyczyło wyłącznie przekroczenia dopuszczalnej prędkości.

Statystyka jest nieubłagana: blisko 80% wszystkich skontrolowanych tego dnia kierowców jechało szybciej, niż pozwalają na to przepisy. To jasno pokazuje, że dla wielu osób znaki ograniczenia prędkości wciąż są jedynie „sugestią”, a nie obowiązującym prawem.

Policjanci z Goleniowa zapowiadają, że podobne działania będą kontynuowane. Celem nie jest jedynie karanie, ale przede wszystkim edukacja i uświadomienie, że nadmierna prędkość to krótszy czas na reakcję i znacznie gorsze skutki ewentualnych kolizji.

Warto o tym pamiętać, zanim następnym razem mocniej dociśniemy pedał gazu.

Nowy dyrektor szpitala wybrany. Decyzja komisji konkursowej nie zaskoczyła

Nowy dyrektor szpitala wybrany. Decyzja komisji konkursowej nie zaskoczyła

Od księgowej w Urzędzie Pracy, przez epizod na stanowisku skarbnika Goleniowa, aż po fotel dyrektora szpitala w Nowogardzie. Kariera Małgorzaty Bujalskiej nabrała w ostatnich miesiącach tempa. Dzisiaj komisja konkursowa zdecydowała, że Pani Bujalska obejmnie stanowisko dyrektora Szpitala w Nowogardzie.

Jeszcze dwa lata temu Małgorzata Bujalska była kojarzona głównie ze spokojną pracą w Powiatowym Urzędzie Pracy w Goleniowie, gdzie przez lata pełniła funkcję głównej księgowej. Wydawało się, że to tam bije serce jej kariery zawodowej. Jednak grudzień 2024 roku przyniósł przełom – pani Bujalska została z wielką pompą przedstawiona jako nowa Skarbnik Gminy Goleniów.

Entuzjazm radnych i burmistrza był ogromny, a jej kwalifikacje w obszarze finansów i funduszy unijnych oceniano jako „imponujące”. Jak się jednak okazało, ta miłość do finansów Goleniowa trwała krótko. Bardzo krótko.

Już w kwietniu 2025 roku mieszkańcy dowiedzieli się, że gmina znów nie ma skarbnika. Małgorzata Bujalska złożyła wymówienie po zaledwie niecałych czterech miesiącach pracy. Powody? Oficjalnie nieznane.

Pani Bujalska szybko „odnalazła się” w Nowogardzie. Najpierw jako główna księgowa w Zarządzie Budynków Komunalnych, łącząc to – według kuluarowych informacji – z pracą na ułamku etatu w urzędzie miejskim.

Prawdziwa bomba spadła jednak w lutym 2026 roku: Małgorzata Bujalska została pełniącą obowiązki dyrektora szpitala w Nowogardzie. To awans, który u wielu budzi zdumienie. Zarządzanie szpitalem, szczególnie placówką w kryzysie finansowym i specyficznymi wymogami NFZ to zadanie zupełnie innego kalibru niż prowadzenie księgowości w urzędzie pracy czy zarządzie budynków.

Analizując jej wykształcenie, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym profilem finansisty, a nie managera zdrowia. Pani Bujalska legitymuje się wykształceniem stricte ekonomicznym i księgowym i choć w świecie faktur i bilansów czuje się zapewne jak ryba w wodzie, szpital to organizm znacznie bardziej złożony niż arkusz w Excelu.

Współczesne zarządzanie jednostką ochrony zdrowia wymaga nie tylko wiedzy o debecie i kredycie, ale przede wszystkim biegłości w specyficznych przepisach NFZ, zarządzania personelem medycznym oraz znajomości procedur ratujących życie. Zarządzanie szpitalem to zadanie zupełnie innego kalibru niż prowadzenie księgowości w urzędzie pracy czy administracji budynków komunalnych.

Małgorzata Bujalska z pewnością zna się na rachunkowości. Pytanie tylko, czy w szpitalu wystarczy, że „wszystko będzie się zgadzać w papierach”, gdy na szali kładzie się bezpieczeństwo zdrowotne regionu. Czas pokaże.

Nowej Pani Dyrektor życzymy wszystkiego dobrego. Liczymy, że jej wizja nie okaże się jedynie kolejnym ryzykownym eksperymentem kadrowym, a przyniesie realne korzyści zarówno dla samego szpitala, jak i dla wszystkich mieszkańców gminy i okolic.

Referendum nie będzie, bo wyborca zniknął w 48h z Krajowego Rejestru. Cud w Nowogardzie

Referendum nie będzie, bo wyborca zniknął w 48h z Krajowego Rejestru. Cud w Nowogardzie

W Nowogardzie dzieją się rzeczy, o których nie śniło się nawet Davidowi Copperfieldowi. Ludzie znikają z rejestrów szybciej niż miejsca parkingowe na Placu Wolności, a oficjalne dokumenty zdają się żyć własnym, magicznym życiem.

1 kwietnia inicjatorzy referendum złożyli kolejny wniosek o odwołanie Burmistrza i Rady Miejskiej. Nauczeni doświadczeniem, zrobili wszystko „na tip-top”: dokumentacja sprawdzona, adresy zweryfikowane z centralnym rejestrm. Mało tego! Do wniosku dołączono oficjalny wypis z Centralnego Rejestru Wyborców z dnia 31 marca, który czarno na białym potwierdzał, że cała piątka inicjatorów to pełnoprawni wyborcy z Nowogardu.

I co? I „pstryk”! Komisarz Wyborczy w piśmie z 7 kwietnia informuje, że… 2 kwietnia Pan Łukasz Tracz nagle przestał być wyborcą w naszej gminie. Jak to możliwe? W poniedziałek jesteś obywatelem z prawem głosu, a w czwartek – po złożeniu wniosku o referendum – stajesz się „duchem”? Czyżby nowogardzki system ewidencji ludności posiadał funkcję „usuń przeciwnika”?

Co ciekawe, sygnały o tym, że w urzędzie dzieje się coś dziwnego, dotarły do nas już 3 kwietnia w godzinach popołudniowych. Na naszą skrzynkę wpłynęła wtedy niepokojąca informacja od anonimowego źródła: „W ratuszu pożar, wyszły im nieprawidłowości w centralnym rejestrze, mają mieć zapowiedzianą kontrolę komisarza”.

Wtedy traktowaliśmy to jako nieoficjalny przeciek. Jednak dzisiaj, trzymając w ręku decyzję Komisarza Wyborczego, która bazuje na danych z systemu, trudno nie połączyć tych faktów. Czy to właśnie wtedy, podczas tego rzekomego „pożaru” w rejestrach jeden z inicjatorów referendum nagle „wyparował” z systemu, choć jeszcze 31 marca oficjalnie w nim figurował? Czy ktoś tu desperacko próbował ratować sytuację, majstrując przy listach, byle tylko niedopuścić do niewygodnej inicjatywy?

Niesamowita jest też sprawność „medialna” urzędu w informowaniu o… „porażkach” mieszkańców. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, ledwo pismo od Komisarza o odmowie opuściło drukarkę, a informacja o odrzuceniu wniosku dotarła do gminy, a już „ktoś” z urzędu rozsyłał je do mediów.

Mamy więc pytanie do Pana Burmistrza: Czy tak samo ochoczo i z taką samą prędkością będzierozsyłana informacja, gdy wniosek o referendum zostanie w końcu przyjęty? Czy ta nagła transparentność dotyczy tylko momentów, w których możecie ogłosić: „znowu im się nie udało”?

I  jeszcze nie koniec…

Drodzy urzędnicy, możecie wykreślać ludzi z rejestrów, możecie słać maile do mediów, ale faktów nie zmienicie. Jeśli ktoś faktycznie manipulował przy Rejestrze Wyborców, by zablokować referendum, to nie jest to już tylko „głupi żart”, ale sprawa dla organów znacznie poważniejszych niż Komisarz Wyborczy.

Podsumowując: Wniosek odrzucony z powodu „braku wyborcy”, który dwa dni wcześniej był wyborcą. Brzmi jak marny żart na Prima Aprilis, ale niestety to nasza, nowogardzka rzeczywistość.

Czekamy na oficjalne wyjaśnienia: kto i na jakiej podstawie wykreślił inicjatora referendum z rejestru w trakcie trwania procedury. Prawda, w przeciwieństwie do wpisów w rejestrze, tak łatwo nie znika,

O wczęśniejszej próbie przeprowadzenia referendum w Nowogardzie pisaliśmy tutaj.

Wody Polskie reagują na nagranie zanieczyszczonej rzeki Sąpólnej

Wody Polskie reagują na nagranie zanieczyszczonej rzeki Sąpólnej

Ostatnie udostępnione przez nas nagranie zrzutu nieczystości do rzeki Sąpólnej wywołało w sieci burzę, której nie dało się zignorować. W odpowiedzi na falę krytyki, Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie przesłało do nas oświadczenie, w którym tłumaczy przyczyny incydentu.

Przypomnijmy: na nagraniu, które błyskawicznie obiegło sieć, zarejestrowano moment zrzutu ciemnej zawiesiny do rzeki. Komentujący sprawę mieszkańcy nie kryli irytacji, wskazując, że do podobnych sytuacji dochodzi regularnie, często pod osłoną nocy lub w dni wolne od pracy, co budziło podejrzenia o celowe działanie.

Po publikacji materiału, interwencję podjęły Wody Polskie (Zarząd Zlewni w Gryficach). Urzędnicy zwrócili się do operatora nowogardzkiej oczyszczalni – spółki PUWiS – z żądaniem natychmiastowych wyjaśnień. Z przesłanego do naszej redakcji stanowiska wynika, że za fatalny widok w rzece odpowiada splot nieszczęśliwych zdarzeń technicznych.

Według oficjalnej wersji, 4 kwietnia w godzinach wieczornych doszło do poważnej awarii zasilania elektrycznego przepompowni. Unieruchomione zostały dwie kluczowe pompy odpowiedzialne za obieg osadu w procesie biologicznym. To właśnie ten osad, w wyniku zatrzymania instalacji, przedostał się do rzeki.

Przedstawiciele operatora zapewniają, że mimo trwającego okresu świątecznego, ekipy remontowe podjęły działania natychmiast. Po godzinie 20:00, po wymianie elementów sterowania i przewodów, udało się przywrócić sprawność obiektu. Wody Polskie podkreślają w swoim piśmie, że zrzut nie był działaniem celowym, a skutkiem technicznej usterki, którą starano się ograniczyć poprzez blokowanie napływu ścieków.

Choć sobotnia awaria została usunięta, a obiekt pracuje już normalnie, problem wydaje się głębszy. W nadesłanym oświadczeniu czytamy wprost:

„Jedynym rozwiązaniem problemu z funkcjonowaniem obiektu jest zaplanowana przez Miasto i Gminę Nowogard gruntowna modernizacja oczyszczalni”.

Wnioski płynące z tego dokumentu, w zestawieniu z materiałami archiwalnymi, do których dotarliśmy, malują dość pesymistyczny obraz. Choć oświadczenie mówi o nagłej awarii, to analiza przebiegu komisji finansowo-gospodarczej z maja 2025 roku pokazuje, że problem jest systemowy. Już wtedy, podczas obrad, z wypowiedzi urzędników oraz samego Burmistrza można było wywnioskować, że obecna infrastruktura pracuje u kresu swoich możliwości technicznych.

Taki stan rzeczy jasno pokazuje, że doraźne naprawy mogą nie wystarczyć, by mieszkańcy mogli spać spokojnie, a rzeka Sąpólna przestała być odbiornikiem nieplanowanych zanieczyszczeń. Wygląda na to, że dopóki nowa oczyszczalnia nie zostanie fizycznie uruchomiona, system pozostanie skrajnie podatny na podobne awarie. Do tego czasu każda usterka techniczna – jak ta z minionej soboty – może kończyć się w jedyny możliwy dla starego systemu sposób: awaryjnym zrzutem do rzeki.

Poniżej publikujemy pełną treść oświadczenia, które wpłynęło do naszej redakcji:

Wiatr wyrwał drzewo, które zniszczyło kilkanaście grobów na cmentarzu w Nowogardzie

Wiatr wyrwał drzewo, które zniszczyło kilkanaście grobów na cmentarzu w Nowogardzie

Wielkanocny poranek przyniósł smutne wieści z nowogardzkiej nekropolii. Do naszej redakcji zgłosiło się dziś kilka osób, przesyłając porażające zdjęcia zniszczeń. Jak widać na fotografiach, silny wiatr, który utrzymuje się od wczoraj, powalił potężne drzewo wprost na nagrobki. Bilans jest tragiczny: jedno drzewo zmiażdżyło ponad 10 pomników

Osoby, które dziś popołudniu udały się na cmentarz w Nowogardzie, by w ten świąteczny czas być blisko swoich zmarłych, zastały widok jak z koszmaru. Silniejszy wiatr, utrzymujący się od wczoraj, powalił potężne drzewo, które zniszczyło ponad 10 pomników.

Zamiast radosnej atmosfery i chwili zadumy, na alejkach słychać dziś gniew. Ludzie, którzy przyszli złożyć kwiaty i zapalić symboliczny znicz, musieli patrzeć na pęknięte płyty nagrobne i zwałowisko gałęzi.

– To miały być spokojne święta. Przyszliśmy tutaj, żeby się pomodlić, a zastaliśmy ruinę. Jak można było do tego dopuścić? – pyta retorycznie jeden z mieszkańców.

Trudno nie myśleć o tym, że w święta ruch na cmentarzu jest znacznie większy niż zazwyczaj. To, że w momencie upadku drzewa nikt nie stał przy którejś ze zniszczonych kwater, można rozpatrywać w kategoriach cudu. Gdyby pień runął kilka godzin później lub wcześniej, prawdopodobnie mówilibyśmy dziś o ofiarach śmiertelnych, a nie tylko o stratach materialnych.

Najbardziej bulwersujący w całej sprawie jest fakt, że nie był to nagły, nieprzewidziany wypadek. Według relacji świadków i osób regularnie odwiedzających nekropolię, zarządca od dłuższego czasu przyjmował zgłoszenia dotyczących starych i spróchniałych drzew.  W tamtym roku miał nawet wytypować drzewa do wycinki i oznaczył je farbą- w tym to, które dzisiaj zostało wyrwane z korzeniami przez wiatr. Na oznaczeniach się jednak skończyło.

To już trzecie drzewo w tej samej części cmentarza, które w ostatnim czasie zostało przewrócone- zwraca uwagę autor części zdjęć.

Mieszkańcy nie szczędzą gorzkich słów pod adresem urzędników i zarządcy cmentarza. Zauważają, że wycinka zdrowych drzew na prywatnych działkach pod inwestycje często przebiega błyskawicznie i bezproblemowo. Tymczasem na terenie publicznym, gdzie zagrożone jest życie ludzkie i mienie o dużej wartości emocjonalnej i finansowej, panuje niezrozumiały paraliż decyzyjny.

Teraz pozostaje pytanie- Kto odpowie za te  zniszczenia?

Edycja- Godzina 18.15.

W przesłanej do naszej redakcji wiadomości, zarządca cmentarza informuje, że już w styczniu br. złożył do Gminy Nowogard oficjalny wniosek o wycinkę drzew zagrażających bezpieczeństwu. Od niemal trzech miesięcy czekać na decyzję urzędników, która pozwoliłaby na usunięcie próchniejących pni.

Według oceny zarządcy, poważnemu uszkodzeniu uległy jedynie cztery nagrobki. Zarządca uspokaja poszkodowane rodziny – straty materialne mają zostać pokryte z jego polisy ubezpieczeniowej.

Więcej patroli na ulicach Nowogardu. Młodzi policjanci wyruszyli w teren

Więcej patroli na ulicach Nowogardu. Młodzi policjanci wyruszyli w teren

Jak poinformowała starszy posterunkowy Martyna Kowalska, od 30 marca do 29 czerwca bieżącego roku na terenie gminy Nowogard będzie można spotkać znacznie więcej policyjnych patroli. Wszystko to za sprawą młodych funkcjonariuszy, którzy dosłownie przed chwilą ukończyli szkolenie podstawowe i właśnie w Nowogardzie rozpoczęli adaptację zawodową.

Jak informuje w dalszej części komunikatu Pani st.post. Martyna Kowalska- obecność adeptów w Nowogardzie to przede wszystkim realne wsparcie dla lokalnych jednostek. Młodzi funkcjonariusze, działając pod okiem doświadczonych kolegów, dbają o to, by w mieście i okolicznych miejscowościach było spokojniej. Można ich spotkać nie tylko podczas standardowych obchodów, ale przede wszystkim w parkach, na skwerach oraz we wszystkich tych miejscach, które mieszkańcy zgłaszali jako wymagające częstszych wizyt i kontroli policji.

Dzięki ich obecności na ulicach Nowogardu ma być bezpieczniej. Po zakończeniu trzymiesięcznego szkolenia w terenie, młodzi funkcjonariusze będą kontynuować służbę w swoich stałych placówkach, bogatsi o pierwsze cenne doświadczenia.

źródło: Policja

Referendum pod lupą, ZRID na „kopiuj-wklej” i konkursy z „przyszłości”. Błąd obywatela to wyrok, a błąd urzędnika to tylko pomyłka?

Referendum pod lupą, ZRID na „kopiuj-wklej” i konkursy z „przyszłości”. Błąd obywatela to wyrok, a błąd urzędnika to tylko pomyłka?

W świecie administracji prawo bywa jak pajęczyna: bąk się przebije, a na muchę śmierć. Ostatnie wydarzenia wokół referendum w Nowogardzie, skandaliczna decyzja ZRID oraz „magiczne” daty wiceburmistrza pokazują czarno na białym: błąd błędowi nierówny. Wszystko zależy od tego, czy masz pieczątkę, czy tylko dowód osobisty w ręku.

Referendum pod lupą, czyli zero tolerancji dla obywatela

Gdy zwykły mieszkaniec chce skorzystać ze swoich konstytucyjnych praw i składa wniosek o referendum, machina urzędnicza Komisarza Wyborczego pracuje z bezwzględną precyzją. Jedna literówka, nieścisłość w adresie, pomimo, że ten wynikał z faktycznej zmiany miejsca zamieszkania, czy błędna jedna cyfra w numerze PESEL – i wniosek ląduje w koszu. Tu nie ma miejsca na „oczywistą omyłkę pisarską”. Tu jest twardy paragraf i zero litości.

Kiedy jednak 2 kwietnia na stronie Komisarza pojawia się komunikat o „skutecznym złożeniu wniosku” przez inicjatorów dzień wcześniej, który po kilku minutach znika, a urząd tłumaczy to pełnomocnikowi inicjatywy prawdopodobnie błędem – nagle mamy uwierzyć, że nic się nie stało. Urzędnik może się pomylić, wprowadzić opinię publiczną w błąd i po prostu „usunąć wpis”. Obywatel za podobny błąd płaci odrzuceniem całej inicjatywy.

Kolejny przykład- kopiuj-wklej jako podstawa wywłaszczeń

Dopełnieniem tego obrazu nędzy i rozpaczy jest sprawa decyzji ZRID w gminie Nowogard. To tutaj dochodzimy do szczytu urzędniczej patologii. Pełnomocnik gminy złożył dokumentację, której nagłówki wprost wskazywały na inwestycję w Natolewicach (gmina Płoty)! Co gorsza, dokumenty te zawierały identyczne błędy (nawet te same brakujące przecinki), co dokumentacja złożona wcześniej w Starostwie w Gryficach.

Możemy więc mieć tu do czynienia z bezmyślnym „klonowaniem” dokumentów z jednej inwestycji do drugiej. I co na to organy państwa?

Starostwo Powiatowe w Goleniowie przyjęło dokumenty bez mrugnięcia okiem.

Wojewoda zatwierdził decyzję, nie widząc problemu w tym, że nagłówki (a może i cała część tej dokumentacji?) dotyczą innej gminy i innej inwestycji.

Na żadnym etapie nikt nie wezwał inwestora (Gminy Nowogard) do poprawy tej „pseudo-omyłki”. Nikt nie nakazał weryfikacji danych niezgodnych ze stanem rzeczywistym. Procedura nie została zatrzymana. Na podstawie takiego „kopiuj-wklej” ludzie są dziś wywłaszczani z prywatnych gruntów. Wtedy błąd nie był przeszkodą, bo był najprawdopodobniej „nieistotny”.

Następnie mamy wiceburmistrza „Jasnowidza”

Jakby tego było mało, wiceburmistrz Bogumił Gała w sprawie konkursu na dyrektora szpitala udowodnił, że potrafi zagiąć czasoprzestrzeń jak nikt inny. Ogłoszenie o naborze na stanowisko dyrektora szpitala w Nowogardzie ukazało się 11 marca, kandydatury „zbierano” do 23 marca, a Pan wiceburmistrz już 4 marca podpisał oświadczenie o wyłonieniu trójki kandydatów do drugiej tury.

Jak to możliwe, że kandydaci zostali wybrani, zanim w ogóle ogłoszono nabór? Jeśli to „tylko błąd w dacie”, to dlaczego wiceburmistrzowi wolno podpisywać dokumenty z „przyszłości” (lub przeszłości), a inicjatywie referendalnej nie wolno pomylić się o jedną cyfrę?

Czy mamy do czynienia z rażącym dualizmem?

Dla Władzy wyrozumiałość, prawo do błędów, akceptacja dokumentów z błędną nazwą gminy i „magiczne” daty. Tu błąd jest traktowany jako ludzka rzecz, która nie przerywa procedury.

Dla Obywatela jest bezwzględny rygor, szukanie haków na każdym przecinku i blokowanie inicjatyw z powodu najmniejszej „usterki technicznej”.

Jeśli urzędnik może pomylić datę o miesiąc, nazwę gminy o kilkadziesiąt kilometrów, a Komisarz Wyborczy może publikować i usuwać kluczowe decyzje jak posty na Facebooku, to znaczy, że żyjemy w „państwie z dykty”? Czy my żyjemy w systemie, gdzie procedura jest tylko batem na niepokornych mieszkańców i elastycznym instrumentem w rękach władzy?

Parkingu przy murach nie będzie, bo nie będzie zamiany działek?

Parkingu przy murach nie będzie, bo nie będzie zamiany działek?

W naszych poprzednich artykułach szczegółowo informowaliśmy o kontrowersjach wokół terenu przy murach i planowanej wymianie gruntów. Dzisiaj poznaliśmy „oficjalną” wersję wydarzeń prosto z ust Burmistrza Nowogardu Michała Wiatra.

W udostępnionym dzisiaj wywiadzie dla Telewizji Zachodniopomorskiej burmistrz poinformował, że budowa parkingu nad jeziorem stoi pod znakiem zapytania. Co więcej – bez mrugnięcia okiem próbuje zrzucić winę za ten stan rzeczy na radnych i mieszkańców, którzy odważyli się patrzeć mu na ręce. Nie wiemy, czy mamy to traktować jako wyjątkowo słaby żart na Prima Aprilis, czy jako kolejną próbę „zaczarowania rzeczywistości”.

Rozliczmy te „rewelację” z wywiadu zdanie po zdaniu:

O własności działki

Burmistrz mówi: „mieliśmy na to taki pomysł, żeby pozyskać działkę, która jest prywatną, przy murach. Jest to działka osoby prywatnej”, ale…

Dokumenty mówią coś innego i nie kłamią! Księga Wieczysta działki nr 144/2 jasno wskazuje:

WŁAŚCICIELEM JEST GMINA NOWOGARD.

Sugerowanie w materiale, że działka jest prywatna, to ewidentne kłamstwo. Gmina posiada prawo własności, a osoba prywatna ma jedynie użytkowanie wieczyste.

To nie żart, to manipulacja majątkiem wspólnym w celu uzasadnienia oddania 2 hektarów gminnej ziemi!

O „jawności” i „transparentności”

Burmistrz mówi: „Oczywiście było to wszystko zrobione jawnie, transparentnie”, ale…

Gdyby nie czujność radnego Jacka Jankowskiego i mieszkańców, którzy podnieśli „wrzawę”, nikt może by się nie wiedział o planie oddania ogromnego terenu za parking na kilkanaście aut.

 „Transparentność” w wydaniu Burmistrza to próba ukrycia faktów o statusie prawnym działek, dopóki sprawa nie wyszła na jaw.

Szantaż emocjonalny i „branie odpowiedzialności”

Burmistrz mówi: „niech za to, że nad jeziorem, przy Domu Kultury nie ma takiej ilości parkingów, biorą odpowiedzialność ci, którzy na to się nie zgadzali”.

Wypowiedź ta, to próba zrobienia z mieszkańców i radnych „tych złych i niedobrych”.

Nikt nie blokuje powstania nowych parkingów! Blokujemy jedynie skandaliczny interes, w którym Gmina ma oddać majątek za zrzeczenie się użytkowania na terenie, który… I TAK NALEŻY DO GMINY!

To Burmistrz ponosi odpowiedzialność za to, że zamiast zarządzać mądrze, próbuje handlować gminną ziemią na niejasnych zasadach, a teraz straszy.

Zastraszanie mieszkańców: „Może się nie zgodzić”

Burmistrz w wywiadzie rzuca niepokojące słowa: „Mam nadzieję, że właściciel się wtedy zgodzi. Gorzej, jeśli się nie zgodzi…” – czytaj, jeśli właściciel nie będzie chciał oddać gminie terenu.

Jest to czysta manipulacja i perfidna próba przygotowania sobie „wymówki” na przyszłość. Burmistrz sugeruje, że przez dociekliwość radnych i mieszkańców miasto może stracić szansę na parking, bo „prywatny właściciel” (w rzeczywistości użytkownik wieczysty) nagle zmieni zdanie.

Sugerowanie, że budowa publicznego parkingu zależy od „dobrej woli” użytkownika wieczystego, to próba zamknięcia nam ust. Przekaz burmistrza jest prosty: „Siedźcie cicho i nie pytajcie o 2 hektary ziemi, bo jak będziecie drążyć, to właścicielka się rozmyśli i zostaniecie bez miejsc postojowych!”.

Dlaczego to brzmi niewiarygodnie? Skoro Gmina jest właścicielem tego terenu (co potwierdza Księga Wieczysta), to ma szereg narzędzi prawnych, by pozyskać prawo do gruntu pod cel publiczny. Robienie „focha” z użytkownika wieczystego bariery nie do przejścia to zwykłe mydlenie oczu.

Czy mamy wierzyć, że jedynym sposobem na parking było oddanie 2 hektarów ziemi osobie prywatnej, a każda inna droga (np. rzetelny wykup) spowoduje, że „ktoś się obrazi”? To nie jest zarządzanie miastem, to robienie z ważnej inwestycji zakładnika niejasnych układów.

Nie sposób nie zadać pytania: Czy parking pod Domem Kultury naprawdę musi kosztować nas 2 hektary ziemi z ogromnym potencjałem, oddanej w prywatne ręce? Czy dbanie o to, by majątek gminy nie został roztrwoniony, to „blokowanie inwestycji”, czy może jedyny przejaw uczciwości wobec podatników?

Teraz pozostaje pytanie, co z działkowiczami?

W tym całym „teatrze” Burmistrz, ale również i my we wcześniejszych treściach zapomnieliśmy (za co przepraszamy) o zwykłych ludziach. Działkowicze z terenu, który miał trafić w prywatne ręce, dostali wypowiedzenia. Ludzie w terminie opuścili swoje grunty. Wszyscy, poza jedną osobą, która wciąż tam przebywa. Dlatego pytamy, czy w Nowogardzie prawo i terminy obowiązują wszystkich, czy tylko wybranych? Dlaczego wobec jednych Burmistrz jest bezwzględny, a innym pozwala ignorować wypowiedzenia? No i kiedy ostatni były dzierżawca opuści ten teren?

A tak na koniec- Chcecie wiedzieć ile kosztuje takie „czarowanie”?

Nie można nie odnieść wrażenia, że ten wywiad, którym dzisiaj tak bardzo chwali się burmistrz, to nie jest rzetelna informacja dla mieszkańców, a opłacona z Waszych podatków próba ratowania wizerunku. Z dostępnych danych wiemy, że jeszcze w październiku zeszłego roku emisja takiego „programu informacyjnego” kosztowała mieszkańców 2 952 zł brutto. Jak było w tym przypadku? Na pewno zapytamy:

  • Ile dokładnie kosztował ten konkretny materiał, w którym burmistrz próbuje „sprzedać” nam swoją wersję o wstrzymaniu inwestycji?
  • Dlaczego za pieniądze podatników buduje się alternatywną rzeczywistość, w której działki gminne nagle stają się „prywatne”?

O ile sam fakt promocji i wspierania lokalnych inicjatyw związanych z mediami nie pozostaje w centrum naszego zainteresowania, o tyle nie zgadzamy się, aby za pieniądze podatników budowano alternatywną rzeczywistość, w której działki gminne nagle stają się 'prywatne’, gdy trzeba uzasadnić jakieś „interesy.

1 kwietnia się kończy, ale kłamstwa zapisane w sieci zostaną. Mieszkańcy Nowogardu to nie statyści, których można mamić opłaconymi materiałami! Panie Burmistrzu, parkingi są potrzebne, ale uczciwość wobec mieszkańców – jeszcze bardziej!

ZAMIANA GRUNTÓW W NOWOGARDZIE: Czy gmina nagradza 37 lat bezczynności gruntem pod bloki?

Hektary pod bloki w zamian za mały parking i trochę zieleni? Kontrowersje wokół zamiany gruntów w Nowogardzie

Poniżej stan prawny wg. księgi wieczystej dla działki nr 144/2 przy murach, nad jeziorem, oraz nagranie z profilu Burmistrza Michała Wiatra opublikowany na FB.

Nowogard wiadomości, informacje z miasta i okolic
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.